RSS
 

Archiwum - Luty, 2015

Rozdział 14

27 lut

-Puść ją Loki,albo będziemy zmuszeni użyć siły – powiedział Tony Stark celując w Lokiego swoimi laserami.Nie przepadał za bratem Thora , więc chciał szybko to zakończyć ,a przy okazji odpłacić się za poprzednie spotkanie. Był bardzo pewny siebie i nie poczekał na resztę zespołu.Loki uśmiechnął się pod nosem , tak będzie mu znacznie łatwiej.Zanim Iron Man zdążył jakkolwiek zareagować boga kłamstw już nie było.Dziewczyna złapała się za gardło i zaczęła je masować.
-Wszystko w porządku ?-zapytał Stark , podchodząc do kaszlącej teraz poszkodowanej.
-Tak.Nic się nie stało.
-Jak do tego doszło ?
- Groził małemu chłopcu,upuściłam coś ,żeby odwrócić jego uwagę.I wtedy za mną pobiegł.
-Cóż dałaś niezły pokaz odwagi,ale na przyszłość zostaw takie sprawy ludziom którzy mają w tych sprawach doświadczenie – poradził Iron Man ,żegnając się i odlatując ku Stark Tower.
- Doświadczony wojownik się znalazł. Zapomniałeś,że przestępca ci uciekł – wycedziła dziewczyna, próbując iść,wciąż trzymając się za szyję.Wróciła w miejsce , gdzie nadal stał tłum ludzi .Próbowała przejść niezauważenie, ale ktoś podszedł do niej i zaczął gratulować.Dziesiątki rąk ściskały ją, kobiety płakały i obcałowywały jej policzki.Ona tylko chciała już przejść, chciała znaleźć ten sztylet,przez który o mało co nie zginęła.Był jej jedyną przepustką do lepszego życia, jej ostatnią deską ratunku.Jeśli go nie znajdzie , może się okazać dla niej zgubne.

- Czyli widziałeś się z Lokim i nic nam nie powiedziałeś ?-zaczął Rogers,jak zwykle mając pretensje do Starka.
- Nie nazwałbym tego widzeniem to raczej krótkie spotkanie starych znajomych.Bardzo krótkie.
-Ale dziewczyna żyje ?-spytała Natasha , zapisując notatki z zebrania.
-Trochę poturbowana ,ale żyje.
- To niepodobne do Lokiego ,żeby zostawić świadka żywego.
- Wyraźnie coś kręci. Trzeba się temu przyjrzeć i zachować czujność.
- Trzeba znaleźć tą dziewczynę. Zapewnić jej ochronę i pilnować.
- A najważniejsza kwestia ? Zawiadamiamy Thora ?
- Zgodnie z zasadami raczej powinnyśmy, ale z drugiej strony lepiej na razie go nie denerwować.
- Czyli na razie rozpoczynamy akcje sami ?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 13

20 lut

Rozległo się ciche pyknięcie i Loki zniknął…
W tamtej chwili jego oczom ukazał się Midgard -dokładnie Nowy Jork.Loki nie był zadowolony z tego widoku.Nowy Jork był dla niego przeklętym miastem. Tu mieszkali Avengersi, swoją siedzibę miała słynna fabryka pseudo bohaterów T.A.R.C.Z.A i tu postanowił osiedlić się jego braciszek wraz z narzeczoną.Jest tyle innych miejsc na Ziemi,a on akurat musiał trafić do takiego, gdzie każdy tylko czeka by się zemścić za tamten atak.Loki nie bał się T.A.R.C.Z.Y,ani Avengersów po prostu nie miał ochoty na kolejne walki.Jednak w tak rozpaczliwej sytuacji,kiedy Asgard stoi u progu wojny z nieznanym przeciwnikiem on jako jego król musi natychmiast wrócić.Tyle,że bez Tesseractu lub jakiegokolwiek innego magicznego artefaktu nie miał co liczyć na powrót. Wprawdzie mógłby zawołać Heimdalla by ten otworzył mu przejście. Z uwagi jednak na prośbę matki postanowił znaleźć tajemniczą złodziejkę broni.
- Nie mogła pójść daleko,z ciężkim, wojennym sprzętem na pewno nie szła szybko – mówił do siebie Loki,idąc prosto przed siebie i najwyraźniej zapominając o tym,że wciąż ma na sobie asgardzkie szaty.
-Ej ludzie patrzcie to ten koleś ,który zniszczył pół miasta- krzyknął siwy mężczyzna siedzący na ławce,a ludzie którzy go usłyszeli zaczęli uważnie przyglądać się Lokiemu i szeptać coś do siebie, kiwając głowami.On tylko uśmiechnął się kpiąco i powiedział do tłumu gapiów :
- Cieszę się ,że jestem taki znany na waszej planecie,ale nie możecie mi przypisywać całej zasługi zniszczenia miasta.Wasi drodzy obrońcy też dodali do tego swoją cegiełkę.
-Oni nas bronili przed Tobą – wyjąkał mały chłopiec ,mocno trzymając się ręki mamy. Kłamca powoli zbliżył się do chłopca,ukucnął by zrównać się z nim twarzą i zapytał wystraszonego już malucha :
- A kto Cię teraz obroni co ?
Chłopiec szybko schował się za mamą,która stała ze strachem w oczach,ale również z determinacją gotowa bronić swojego syna.Wypięła pierś ,która szybko jej falowała i przybrała pozę,jak lwica,która szykuje się do skoku.Lecz w tamtej chwili stało się coś niespodziewanego.Jedna z osób stojących w tłumie niby przypadkiem upuściła jakiś przedmiot,który głośno uderzył o chodnik.Loki zostawił chłopca i spojrzał na ową rzecz.Mały sztylet ze złotą rączką ,ozdobioną brylantami- coś co z pewnością nie było własnością tych ludzi.Przeniósł wzrok na tego kto to upuścił ,ale dziewczyna już uciekała. Puścił się za nią w pogoń i parę przecznic dalej przycisnął do ściany jakiegoś pustostanu.
- Skąd to masz ?- zapytał,grożąc jej ostrzem.
- Nie wiem przysięgam, znalazłam-mówił przerażona zezując na ostrze sztyletu ,które znajdowało się niebezpiecznie blisko jej szyi.
- Daj jej spokój Loki i rzuć broń.Jesteś otoczony.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 12

14 lut

-Cholerny stary głupiec!- krzyczał Loki, rzucając w ścianę czym popadnie.Zdążył już zbić bezcenny dzban i ulubiony wazon matki, który wyczarował dla niej, kiedy miał 10 lat.
-Synu proszę nie wyrażaj się tak o ojcu. Nie widzisz, że chce cię chronić?- zapytała z wyrzutem Frigga, patrząc ze smutkiem na resztki naczyń. Uklękła i zaczęła zbierać skorupki , ale Loki chwycił ją za rękę i pociągnął do góry :
-Nie ruszaj,bo się skaleczysz.
-Cóż mi się może stać, najwyżej stracę kropelkę krwi.Zdaje mi się,że ty już swoją dziś straciłeś – powiedziała czule królowa, dotykając rany,która natychmiast zniknęła.
-To robota Sif, próbowała mnie wplątać w sprawę kradzieży broni.
-Czyli to nie ty?
- Matko, pomyśl jestem czarodziejem.Do czego mi ta cała kupa żelastwa?
-Nie wiem synu,ale na twoim miejscu byłabym ostrożna.Thora tu nie ma,jeśli wróg na nas napadnie nie będziemy w stanie bronić się bez mieczy.
-Rozumiem,że w tej rodzinie tylko Thor ma licencję na bycie ochroniarzem Królestwa.Ja już bym nie dał rady tak?
-Wiesz,że nie o to tu chodzi.Loki znam twoje możliwości.Znajdź złodzieja,wiem,że potrafisz.
Słowa matki zaintrygowały Lokiego.Wcale nie uważała go za złodzieja.Chciała tylko poprosić o pomoc.Można by rzec,że był jej ostatnią deską ratunku.Właściwie to nawet całego Asgardu.Bo tylko on mógł się dowiedzieć kto naprawdę kradnie im broń.Thor by tego nie zrobił. Wolał uciec ze swoją Jane na Ziemię. Zostawił Królestwo na pastwę nieprzyjaciół i tylko on Loki poświęcił się ,żeby uratować Asgard.
Tej nocy Loki nie poszedł spać.Czuwał przy zbrojowni,gotów zaatakować w każdej chwili. Mijały godziny,ale tajemniczego złodzieja nadal nie było.Dopiero około świtu Loki usłyszał jakiś szmer.Przed wrotami zbrojowni stała jakaś postać.Wymówiła pradawne zaklęcie ,które otworzyło drzwi i weszła.Bóg kłamstw postanowił poczekać aż wyjdzie by ostatecznie udowodnić jej winę. Wyszła po 5 minutach niosąc ciężką tarczę.Cichutko przymknęła drzwi i skierowała się w stronnę korytarzy.Loki cały czas szedł za nią. Doszła do starej kuchni i otworzyła drzwi spiżarni.Rozległo się ciche pyknięcie i postać wraz z tarczą zniknęła.Król ostrożnie uchylił drzwi i po chwili zniknął…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 11 ( w końcu :) )

12 lut

Loki był z siebie zadowolony , gdy następnego wieczoru zszedł do opuszczonej kuchni ,a po niewidomej nieznajomej nie było ani śladu. Ucieszył go ten fakt ,bo niewielu mieszkańców Asagardu okazywało mu posłuszeństwo . Z drugiej jednak strony zaczęło go to troche niepokoić . Ta dziewczyna zbyt szybko , zbyt łatwo mu uległa . To było dla niego dziwne zjawisko ,bo przystosował się do sytuacji , kiedy to on musi ulegać silniejszym od niego .
- Co się tutaj dzieje ? – zapytał wchodząc do sali tronowej , gdzie stali rozgoryczeni żołnierze . Niechętnie i z nieukrywaną wrogością obrócili się oni do Lokiego i zaczęli się skarżyć :
- Dziś rano ktoś nam ukradł dwa miecze i dwie tarczę . Brakuje też paru hełmów i włóczni . Chcemy wiedzieć co się stało .
- I ja mam niby wam to powiedzieć ? Ciekawe skąd mam to wiedzieć .
- Nie zgrywaj niewiniątka Loki. Możesz mydlić innym oczy , że się zmieniłeś ,ale ja nigdy w to nie uwierzę. Powiedz gdzie to wszystko ukryłeś to może cię oszczędzę – syknęła Sif , podkładając sztylet pod brodę króla .
- To raczej ty mi powiedz Sif jak się czujesz , wiedząc , że nigdy nie będziesz ze swoim ukochanym Thorem ? -tego już Sif nie wytrzymała .Nie zważając na obecny tłum , wymierzyła w Lokiego swoim sztyletem i przecięła mu policzek z którego zaczęła się sączyć powoli krew . Loki stał spokojnie , z kpiącym uśmieszkiem , a cała sala wstrzymała oddech w oczekiwaniu na jego ruch . Wiedzieli , że Loki potrafi być nieobliczalny . Nawet dzielna Sif odsunęła się nieco , przybliżając się do swoich przyjaciół . Lecz Loki nadal spokojnie stał , wycierając z policzka krew .
- Zobaczysz pewnego dnia tego gorzko pożałujesz – powiedział radosnym głosem bóg kłamstw .
- Może zrób to teraz ? Nie ma tu twego brata , nikt cię nie uratuje – dodała Sif , chcąc sprowokować króla.
- W twojej sytuacji martwiłbym się o siebie , ale cieszę się , że martwisz się o króla Asgardu . To cecha godna dobrego żołnierza .
- Nie masz pojęcia o byciu dobrym żołnierzem . Zawsze wolałeś siedzieć w ksiązkach i czarować . Założę się, że miecza byś nawet nie utrzymał .
- Dość !!!!! – krzyknął Odyn w ostatniej chwili wchodząc do sali tronowej , bo Loki i Sif niebezpiecznie zaczęli mierzyć się wzrokiem . Sif pokornie uklękła , ale Loki nadal stał patrząc na wojowniczkę z pogardą.
- Co tu się wyprawia ? Jak wy się zachowujecie ? Nie tak król i żołnierz załatwiają swoje sprawy . Wstyd mi za was . Jesteście nieodpowiedzialni . Kłócicie się między sobą , a tymczasem ze zbrojowni znikają kolejne nasze składy broni . Jeszcze chwila i ukradną Destroyera , a wy sobie dogryzacie . To nie czas i miejsce . Natychmiast wszyscy do zbrojowni .
Sif wstała , idac posłusznie z resztą żołnierzy , Loki też poszedł w tamtą stronę , ale zatrzymał go zdenerowany głos ojca :
- Ty nie idziesz .
- Dlaczego ?
- Bo chcę mieć pewność , że nie maczałeś w tym palców .

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Może niekoniecznie nowy rozdział…

08 lut

Ale za to niezwykłe przemyślenia,całkiem zwyczajnej Autorki . Dziś wieczorem pijąc herbatę nagle poczułam straszną chęć, żeby napisać coś o Lokim. Właściwie naszło mnie pytanie : Dlaczego jest tak bardzo lubiany ? Czy to przez aktora, który jest po prostu profesjonalistą w każdym calu? A może chodzi o coś zupełnie innego ? Może to przez naturalna skłonność człowieka do lubienia tego co jest złe ? Choć w sumie to też niezby pasuje , bo przecież Loki nie jest do końca zły .
I tak usilnie główkując ze słuchawkami na uszach doszłam do paru wniosków ( bardzo subiektywnych ) . Myślę , że Loki jest lubiany ,bo każdy może w nim znaleść odrobinę samego siebie . Każdy kiedyś przeżywa rozczarowanie , czuje się skrzywdzony , odrzucony , albo stoi na rozstaju i nie wie w którą stornę ma się udać . To wszystko jest w Lokim . Loki jest personifikacją człowieka , który stracił sens życia i obwinia o to wszystkich wokół, choć tak naprawdę to wina leży po obu stronach .
Loki ukazuje też relacje w życiu człowieka . Pokazuje jak szybko miłość potrafi zmienic sie w nienawiść i , że trudno zmienić ten stan rzeczy , że jest to praktycznie nieodwracalne . Tak ,więc wspólczujemy mu , bo został sam z powodu swojej pychy i zazdrości , ale także odrzucenia przez środowisko , przez część rodziny . Loki nie jest zły , on po prostu jest pogubiony . Wszyscy wiedzą , że nie zrobiłby krzywdy Thorowi, bo gdzieś w głebi serca nadal uważa do za bliską osobę . Gdyby tak nie było Loki nie starałby się mu udowodnić swojej potęgi . Bo właśnie to próbuje robić . Chce pokazać ojcu i bratu , że niczym od nich nie odstaje , że nie jest od nich gorszy i też zasługuje na koronę .

Nie wiem czy komus się spodoba moja opinia , ale musiałam to z siebie wyrzucić .

Autorka :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii