RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2015

Rozdział 21

25 kwi

Loki nie dawał za wygraną. Każdego dnia kazał Amy chodzić do agencji i kontrolować , czy agenci nie robią nic z jego berłem. Było to dosyć nudne i bardzo ryzykowne, ale Amy nie miała wyboru. Loki należał do tych ludzi, którym się nie odmawia.  I nie dlatego, że jest śmiertelnie niebezpieczny , ale posiada niezwykłą charyzmę. Być może wynikała ona z jego naturalnych zdolności. Każdy bóg musi mieć jakąś zdolność. Thor ciskał błyskawicami i dzierżył młot, a Loki manipulował ludźmi, co może być dziwne , ale dawało mu o wiele większą przewagę. To właśnie on kontrolował całą sytuacje, wyraźnie sprawiało mu przyjemność to, że Amy się go słuchała. Czuł się ważny, potężny; czuł się panem.

- Dlaczego to berło jest dla ciebie takie ważne?- spytała Amy, kiedy rano czyściła okulary, kończąc kawę.

- Nie zadawaj pytań na które i tak nie uzyskasz odpowiedzi. Jesteś tylko pionkiem. Rób co do ciebie należy i nie interesuj się zbytnio.

- Rozumiem, że jestem za głupia, żeby zrozumieć, że najwyraźniej to berło jest jakąś potężną bronią , która zrekompensuje ci to, że wielki młot posiada twój brat.

Widząc minę Lokiego, Amy już wiedziała, że powiedziała zbyt wiele. Ze strachem patrzyła jak bóg wstaje z fotela i idzie powolnym krokiem w jej kierunku. Nogi miała galaretowate, ale nie zamierzała okazywać strachu.  Kłamca przycisnął ją do ściany i szepnął sykliwie :

- Jeszcze jedno słowo, a zapomnę, że bogowie powinni być dobrzy dla ludzi. Jasne ?

- Jasne. To co ? Mam ci dziś przynieść te twoje berło?

- Tak. Dziś jest odpowiedni moment.

- Żebym miała pewność. Dam ci berło i zostawisz mnie w spokoju tak ?

- To się okaże.

- Okaże ? Nie taka była umowa. Mówiłeś, że dasz mi spokój- ostro zaprotestowała Amy.

- Mówię to co ludzie chcą usłyszeć, ale nie zawsze musi być to prawdą. Czyżbyś się jeszcze nie nauczyła cukiereczku, że nie należy ufać bogu kłamstw ?

- Teraz się nauczyłam- pomyślała Weber, wychodząc  z mieszkania i wymyślając plan , którego nie powstydziłby się sam bóg oszustów. Nie wiedziała tylko czy znajdzie w sobie tyle odwagi, żeby to zrobić.

 

Wchodząc do agencji Amy dokładnie zaplanowała co ma zrobić. Nie obejdzie się bez ofiar, ale nie liczyła ,żeby ktoś umarł. Nie chciała być mordercą. Agenci powinni się już przyzwyczaić do twarzy dziewczyny ; mimo to, że pracowała tu już miesiąc i tak za każdym razem musiała pokazywać dokument stwierdzający tożsamość. Tym razem zamiast skierować się od razu do pokoju socjalnego , skręciła do pokoju 340. Zdenerwowała się , kiedy spostrzegła, że przy gablocie z berłem stoi parę osób. Wzięła głęboki oddech i mocniej ścisnęła sztylet, który ukryła w specjalnej kieszeni w kurtce; dzięki temu przy wejściu nie wykryli metalu.  Podeszła bliżej, mając na sobie spojrzenia agentów. Uśmiechnęła się niewinnie, tłumacząc, że musi tu posprzątać.  Kiedy jeden z agentów wyciągnął krótkofalówkę, aby ogłosić alarm Amy zrozumiała co miał na myśli Loki, kiedy opowiadał jej o jednym, nieodpowiednim słowie. Jej wymówka była słaba, bo nie miała przy sobie nic czego mogłaby użyć do sprzątania.  Uznając, że została zdemaskowana, zdecydowanym ruchem wbiła sztylet w nogę agenta.  Drugiemu zagroziła ostrzem, wyjmując berło. Wycelowała nim w mężczyznę i wiązka niebieskiego światła powaliła go na ziemię. Obaj byli nieprzytomni. Wymknęła się z pokoju, nie kryjąc się z berłem. Celowała w każdego kto stanął jej na drodze i nawet najlepsi nie byli w stanie czegoś jej zrobić.  Cieszyło ją to, że miała nad nimi przewagę. Przeszedł ją dreszcz ekscytacji, zaliczyła fazę pierwszą. Zanim któryś z Avengersów wpadnie na jej trop, ona zdąży zniknąć z berłem, a kozłem ofiarnym stanie się Loki.

 

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 20

11 kwi

Amy ciężko oddychała. Masywny, wybudowany w nowoczesnym stylu gmach T.A.R.C.Z.Y napawał ją strachem. Miała świadomość, że w tym miejscu znajdują się wielkie pokłady broni, najnowocześniejszych technologii i, że tego wszystkiego pilnują agenci, którzy na pewno nie pozwolą się jej zbliżyć do swoich tajnych zbiorów. Loki wprawdzie uprzedził ją, że widnieje na liście personelu, ale nie raczył powiedzieć już w jakim charakterze. Wręczył jej identyfikator i wyjaśnił jeszcze raz co takiego ma zrobić. Dziewczyna przytaknęła i przerażona weszła do budynku. W środku wszystko wyglądało normalnie, jakby znajdowała się w normlanym biurze. Tyle, że przy każdych drzwiach stało dwoje ochroniarzy sprawdzających identyfikatory. Amy mocniej ścisnęła swój i ruszyła w stronę jednych w drzwi. Podała grzecznie papiery ochroniarzowi, który dokładnie je obejrzał i zmarszczył brwi w geście zdziwienia :

- Pani pracuje na innym piętrze. Pokój 203.

- Tak, rzeczywiście. Bardzo przepraszam, jestem tu od niedawna i nie mogę się połapać w tych pokojach. Jeszcze raz dziękuje – tłumaczyła dziewczyna, karcąc się w duchu za swoją głupotę. Szybko odeszła pod wskazanym pokój, nie odwracając się w stronę ochroniarza, by nie wzbudzać jeszcze większych podejrzeń.

-CIESZ SIĘ, ŻE BYŁ TAKI TĘPY.

-Kto mówi ?- zapytała, przestraszona Amy słysząc niezidentyfikowany głos, którego raczej nikt oprócz niej nie słyszał.

-A JAK CI SIĘ ZADJE ?

-Możesz ze mną rozmawiać na taką odległość? Niesamowite- zachwyciła się dziewczyna, zanim zdążyła ugryźć się w język.

-DZIĘKUJE. W KAŻDYM RAZIE MUSISZ SIĘ DOSTAĆ DO POKOJU NUMER 340. TAM MOŻE BYĆ COŚ CO EMITUJE PROMIENIOWANIE.

- A jak się mam tam niby dostać ?

- NA TYM POLEGA TWOJA PRACA, ŻEBY TAM ZAJRZEĆ. WEŹ MIOTŁE I IDŹ TAM.

- Mam być sprzątaczką? Nie no to jest już szczyt- zdenerwowana Amy, rzucając przekleństwa pod adresem Lokiego, wzięła miotłę z pokoju 203 i poszła pod wskazany przez boga pokój. Zdecydowanym ruchem pchnęła drzwi, analizując wnętrze pokoju. Znajdowało się tam paru ludzi, zapewne naukowców T.A.R.C.Z.Y , którzy pochylali się nad czymś, co było w szklanej gablocie. To była włócznia. Ta sama, którą Loki miał w czasie ataku na miasto. Tuż obok włóczni, leżał sztylet. Amy dokładnie poznała pozłacaną rękojeść. Z pewnością nie była to zbrojownia agencji, ale na pewno Loki chętnie się dowie, gdzie znajdowała się jego broń. Dziewczyna uznała, że jak na jeden dzień wystarczy jej szpiegowania i po wysprzątaniu kosza, wycofała się z pokoju i wyszła z budynku. Uśmiechnęła się do siebie, nie było tak źle.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hej moi drodzy !

11 kwi

To już mój 20 rozdział. Nie wierzę, że jeszcze się nie znudziliście moim blogiem, choć wiem, że są o wiele ciekawsze i po prostu lepsze. Dziękuje, więc wszystkim moim czytelnikom, że nadal otwierają mojego bloga i czytają moje wypociny o Lokim. Kiedy w końcu napiszę tą maturę to będę pisać częściej i dłużej. Obiecuję ! :)

Autorka

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 19

06 kwi

Amy już miała zapytać skąd Loki to wie, ale w porę przypomniała sobie kim on jest. Próbowała oswoić się z myślą, że jutrzejsze wyjście może być jej ostatnim. Nie było możliwości, żeby ten plan się udał. Ona, zwykła pracownica jednej z korporacji, wklepująca całymi dniami nudne teksty do komputera, miała wejść do jednego z najbardziej strzeżonych miejsc i wybadać co się dzieje z asgardzką bronią. Nawet Loki nie pomógłby jej gdyby ją schwytali. Przynajmniej w jej mniemaniu, bo bóg najwyraźniej był pod wrażeniem swojego planu i cały czas zachwalał jego prostotę i geniusz.
Amy Weber często spotykała takich ludzi w firmie. Bogaci, wpływowi biznesmeni cały czas chwalili się przeprowadzonymi transakcjami, choć w rzeczywistości zamiast zysku przynosiły one głównie straty. Niestety nikt z szarych pracowników nigdy nie podważył tych planów, bo biznesmeni cierpią na kompleks wyższości i ich decyzje są nieomylne.Dziewczyna pomyślała , że Loki jest do nich bardzo podobny.
- Nie jestem taki jak oni. Ja znam swoje możliwości i uwierz mi, kiedy mówię, że coś mi wyjdzie to zazwyczaj wychodzi – powiedział Loki, sięgając po jedną z książek, leżących na regale.
- Potrafisz czytać w myślach ?
- Jest wiele rzeczy, które potrafię, ale nie lubię się nimi chwalić.
- Co jeszcze potrafisz?- spytała Amy, wyraźnie zaintrygowana , siadając naprzeciwko boga kłamstw. Loki podniósł wzrok znad książki i wykrzywiając usta w kpiącym uśmiechu, odpowiedział:
- Słyszałaś co przed chwilą powiedziałem czy nie ?
- Słyszałam , ale ciekawi mnie to. Powiedz chociaż dlaczego nie lubisz się nimi chwalić. Myślałam , że bogowie ukazują zwykle swój majestat. Thor i Odyn to bogowie z prawdziwego zdarzenia. Czemu ty taki nie jesteś ?
- Bo w przeciwieństwie do nich mam mózg. Jeśli nie zdradzasz od razu tego kim naprawdę jesteś, masz przewagę nad innymi. Oni tracą element zaskoczenia, ty nie.
- Ale jeśli nie pokazujesz tego kim jesteś, to jak ludzie mogą Cię poznać ?
Loki pozostawił te pytanie bez odpowiedzi i wrócił do czytania książek.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 18

02 kwi

Amy wiedziała, że nie ma wyboru. Musiała przystać na propozycje Lokiego. Choć wejście do agencji było dla niej równoznaczne z samobójstwem, Loki obiecał, że nic jej się nie stanie. Tylko czy można ufać bogu kłamstw ? Cóż Amy najwyraźniej postanowiła mu zaufać, bo posłusznie zamknęła oczy, kiedy ją o to poprosił. Słyszała tylko jak jakieś słowa, ale nie rozumiała ich. Zapewne były w jego ojczystym języku. Kiedy zamilknął otworzyła z niepokojem oczy, nie wiedząc czego się spodziewać. Z pozoru nic jej było, Loki jej nie zabił ani nie zranił. Dopiero, gdy spojrzała w lustro zrozumiała co miał na myśli mówiąc, że nic jej się nie stanie. Oczywiście, że nic nie mogło jej się stać, skoro po drugiej stronie lustra wcale nie stała Amy Weber. Była tam tylko blondynka z niesamowicie niebieskimi oczami i ciemną opalenizną, ubrana w typowo urzędowy strój. Dziewczyna patrzyła zszokowana na swoje odbicie. Przeglądała się i przeglądała, aż w końcu zniecierpliwiony Loki pstryknął palcami i zamiast blondynki w lustrze pojawiła się rudowłosa dziewczyna z okularami na nosie.
- Dlaczego to zrobiłeś ?-spytała oburzona Amy, ściągając okulary.
- Żeby cię nie rozpoznali to chyba logiczne.
- Nie o to mi chodzi. Czemu nie zostawiłeś mi blond włosów ?
- Bo by cię to rozpraszało. Nie możesz się rozpraszać w agencji. Jedno niewłaściwe słowo , jedno niewłaściwe spojrzenie i możesz wylądować w agencyjnym więzieniu. Tego chcesz ?
-Nie- odpowiedziała dziewczyna, ponownie wkładając okulary i oglądając dokładniej odbicie.
- Musisz wyglądać tak normalnie jak się tylko da.
- Mam pytanie. Skoro jesteś największym na świecie oszustem to czemu sam tam nie pójdziesz i nie wybadasz sprawy ?
- Bo w agencji lubią przebywać bohaterowie i mój ukochany braciszek, a tak się składa, że jak się mieszka razem to można czasem poznać dobrze drugą osobę. Oczywiście mój brat jest zbyt głupi, żeby mógł mnie rozpoznać od razu, ale niekiedy on też ma przebłyski intelektu.
- Rozumiem. A co ja mam tam robić ?
- Dowiesz się co robią z tą bronią. Potem już sam zrobię co trzeba.
- Skrzywdzisz tych ludzi ?
- Jeśli będę musiał to tak. Chyba powinnaś się cieszyć. Oni też cię skrzywdzili. Nie chcesz zemsty ?
-

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii