RSS
 

Archiwum - Maj, 2015

Rozdział 35

31 maj

Kiedy się ściemniło Amy była już dosyć zmęczona jazdą. Ziewała co chwila co przykuło uwagę Jane:

- Może się zatrzymamy na noc ? Jesteś zmęczona, powinnaś się wyspać.

- Nie, nie możemy stanąć. Każda minuta jest cenna.

Słysząc determinację w słowach Amy, Jane zrezygnowała z dalszych prób namówienia jej na nocleg. Sama z całych sił starała się nie zasnąć choć przychodziło jej to z trudem. Zatęskniła za swoim, spokojnym życiem u boku Thora, ale rozumiała, że narzeczony nigdy by jej nie wybaczył, gdyby pozwoliła na śmierć jej brata. W głębi serca Thor bardzo kochał brata i był w stanie poświęcić dla niego naprawdę wiele. Choć Loki był arogancki i dwulicowy to jednak należał do rodziny, a dla Jane bezpieczeństwo jej rodziny było priorytetem.

- O czym myślisz ?- zapytała Amy, obserwując zamyśloną Jane.

- Boję się, że nie  damy rady. Jesteśmy tylko ludźmi.

- Jane, ale HYDRA to też tylko ludzie rozumiesz ? Mamy większe szanse, bo mamy po swojej stronie bogów. Oni ich zmiotą jednym pstryknięciem palca.

- To czemu się tak martwisz o Lokiego ?

- Bo on jest inny niż wszyscy. Nad jego rozumem góruje ambicja i złamana duma. Nie zawsze myśli racjonalnie, to go może zgubić.

- Myślę, że Loki zawsze doskonale wie co robi. Thor mówi, że to on kontroluje całą sytuację. Ja uważam, że nic mu nie grozi.

- Oni mają Tesserakt. Wiesz co by się stało gdyby Loki go zabrał ?

- Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Masz rację, z taką ilością mocy mógłby zrobić wiele złego.

- Dlatego właśnie musimy go przed tym uratować.

Jane mocno się zastanowiła nad tym co powiedziała Amy. Rzeczywiście nie dostrzegła tego rodzaju zagrożenia. Weber nie martwiła się, że Loki zostanie ranny, tylko o to, że jego chore zapędy wezmą górę. Miała nadzieję, że Thor przemówi bratu do rozsądku, choć zdawała sobie sprawę, że jeśli Kłamca coś sobie ubzdura to nic go nie zdoła powstrzymać. Z natłoku myśli wyrwał ją dźwięk telefonu.

- Halo ? Thor gdzie ty jesteś ?

- To nie jest ważne. Posłuchaj, musisz natychmiast uciekać. Amy jest niebezpieczna, ona należy do HYDRY.

I rozłączył się, nie dając żadnych więcej informacji. Jane drżała, wpatrując się ze strachem w Amy, która nieco się zdziwiła tym spojrzeniem.

- Coś nie tak ?

Foster pokręciła nerwowo głową, sięgając do torebki. Parę dni temu Thor podarował jej niewielki paralizator, na wszelki wypadek. Wyciągnęła go i mierząc w Amy powiedziała :

- Zatrzymaj się ! Już !

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 34

29 maj

- Coś ty zrobił !!!? On mógłby nam pomóc, powiedzieć co się dzieje, a ty go zabiłeś tak po prostu..- lamentowała Amy, nadal mocno ściskając Jane.

- Mówisz tak jakbyś nigdy nikogo nie zabiła. Zresztą za kogo ty mnie masz ? Za idiotę ? Wyczytałem jego myśli. Mają Tesserakt, przygotowują się do inwazji, może to nastąpić lada dzień także żegnam drogie panie – wyjaśnił i zniknął w obłokach zielonego dymu.

- Czy.. czy on nas zostawił właśnie na tym pustkowiu ? – Jane była bardzo bliska płaczu. Amy mocno ją przytuliła, chcąc dodać otuchy, ale sama w głębi czuła obezwładniający strach. Loki nie należał do ludzi, którzy dbają i przejmują się losem innych. Wiedziała doskonale, że on nie wróci, żeby im pomóc. Sam chciał pokonać HYDRĘ i dlatego wybrał się do Asgardu. Dziewczyna wiedziała, że Loki jest bogiem i ma ogromną moc, ale z drugiej strony bała się, że owładnięty chęcią zaimponowania może być łatwym celem. Nie zamierzała pozwolić, aby jego chore ambicje zagroziły jego życiu. Tesserakt był jednym z najniebezpieczniejszych broni we wszechświecie, nie wiadomo jak HYDRA chce go wykorzystać, ale pewne było to, że będą to na pewno niecne plany.

- Zostawił nas, ale my nie możemy go zostawić. Musimy zawiadomić Thora i resztę. Loki nie może walczyć samemu, on nie da rady. Chodźmy.

Jane otworzyła buzię jakby chciała coś powiedzieć, ale widząc zaangażowanie Amy zamknęła z powrotem i darowała sobie wykład. Posłusznie towarzyszyła dziewczynie, choć na pieszo daleko nie zaszły. Zmęczone i wystraszone przystanęły w parku przy ławce.

- Nie dam rady już iść dalej. Wybacz jestem naukowcem, nie agentem od zadań specjalnych.

Amy nie zamierzała odpuścić, rozglądała się więc za czymś co ułatwiłoby im dotarcie na miejsce. Jane wciąż próbowała połączyć się z TARCZĄ, ale linia była uszkodzona.

- Słuchaj mam pomysł, ale jak komuś o tym wspomnisz to cię zabiję- syknęła dziewczyna, biorąc pod rękę Jane i kierując ją w stronę stojącego nieopodal samochodu. Kamieniem wybiła szybę i zwinnym ruchem otworzyła drzwi.

- Skoro jesteś naukowcem Foster to zapal to jakoś.

Zlękniona Jane od razu zabrała się do roboty. Nie miały dużo czasu, bo ludzie powoli zaczęli się nimi interesować. Jeden z nich zaczął biec w ich stronę, wołając policję. Amy zorientowała się, że to zapewne właściciel auta i przycisnęła pedał gazu. Foster się postarała i samochód ruszył. Było im teraz znacznie łatwiej dotrzeć do siedziby TARCZY, ale musiały uważać na policję. Nie miały dokumentów za to szyba była wybita. To już wzbudzało podejrzenia. Starały się, więc jechać polnymi drogami, aby unikać wścibskich oczu.

- Dlaczego ci tak zależy, żeby pomóc Lokiemu ?

- Bo on mi pomógł, a ja zawsze spłacam długi. Zaciągnęłam niedawno spory i teraz muszę się odwdzięczyć.

- Jesteś bardzo tajemnicza.

- Czasami nie lubię zbyt dużo ujawniać. Wtedy ktoś może cię skrzywdzić. Lepiej nie wyjawiać nikomu sekretów, to słabość.

Jane oparła się leniwie o drzwi i pomyślała, że w słowach Amy jest dużo Lokiego.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 33

27 maj

Patrząc na minę Lokiego Amy wiedziała, że udało jej się na tyle zaciekawić boga, aby odroczył jej wyrok. Choć wiedziała, że mówiąc mu o tym złamała prawo HYDRY to był jedyny sposób, aby jej nie zabił na miejscu. HYDRA na pewno zrozumie, że musiała to zrobić.

- Raczej nie zrozumieją- odezwał się Loki

- Skąd wiesz ?

- Oni nie rozumieją takich rzeczy. Masz wybór albo zginąć z mojej ręki albo u nich.

- Oni mnie nie zabiją. Jestem im potrzebna.

- Tak ? A jaka była twoja misja ? Niech zgadnę miałaś ukraść broń z Asgardu, bo oni chcieli poznać naszą broń. Miałaś ukraść Tesserakt, ale zapewne za chwilę odezwą się do ciebie i podziękują za twoją współpracę.

- Skąd ty… ? – dziwiła się Amy, ale kiedy usłyszała  dźwięk swojego telefonu, jej serce zabiło trochę mocniej. Jak przepowiedział Loki to była HYDRA. Okazało się, że za zdradzenie swojej tożsamości i planów zostaje niniejszym skazana na śmierć. Dziewczyna próbowała się tłumaczyć, ale powiedzieli jej tylko, że wyrok może zostać wykonany jeszcze dzisiaj.  Blada jak ściana Amy rzuciła telefonem i zapłakana usiadła zrezygnowana na kanapie.

- Mówiłem ? Oni nie wybaczają.

- Wszystko przez ciebie. Masz mi teraz pomóc.

- Może nie wiesz księżniczko, ale moje życie nie polega na ratowaniu twojego. Uratowałem je raz i więcej nie zamierzam.

- Co jeśli wszyscy w tym budynku jesteśmy zagrożeni ?

- To chyba tylko Jane i ty. Ja jestem bogiem, mogą mi naskoczyć.

- Ale oni wiedzą gdzie jest twój tesserakt. Jak mi pomożesz, oni ci pomogą.

Loki się chwilę zastanawiał nad tą  propozycją. Gdyby ochronił Amy i Jane może brat wstawiłby się zanim u ojca. Jeszcze lepiej gdyby udało mu się udaremnić atak HYDRY. Wtedy Odyn powitałby go jak bohatera.

- W porządku. Umowa stoi, ale jeśli jeszcze raz coś będziesz ukrywać to przysięgam zabiję cię bez zmrużenia okiem.

- Oczywiście – odpowiedziała Amy, biegnąc do Jane, której zamierzała wszystko opowiedzieć. Musieli się spieszyć, jeśli chcieli wyjść stąd żywi. Jane nie mogła uwierzyć w to co usłyszała, ale poważna mina dziewczyny zmusiły ją do potraktowania tego na serio. Zaczęła się pakować, jednocześnie dzwoniąc do TARCZY. Nagle nad domem pojawił się śmigłowiec i bynajmniej nie należał on do TARCZY. Amy wyciągnęła Jane z domu i obie modliły się, aby Loki zdążył je stamtąd zabrać. Natomiast bóg ni sobie z tego nie robił, wyciągnął berło spod łóżka i dwa razy strzelił w samolot. Na szczęście były celne.  Zaczął opadać i w końcu rozbił się na ziemi. Loki zdenerwowany, że zniszczyło pół domu podszedł do resztek śmigłowca i wyciągnął zakrwawionego pilota.

- Czego chcecie ? Trzymajcie się ode mnie z daleka i najlepiej od razu oddajcie mi Tesserakt.

- Nikt nas nie powstrzyma – krzyknął pilot, plując prosto w twarz Lokiego.

Tego było już za dużo dla boga. Wystrzelił jeszcze raz i pilot padł martwy.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 32

23 maj

- Jak się dowiedziałeś ? – zapytała zdenerwowana Amy, sprawdzając czy drzwi są zamknięte.

- To nie było takie trudne cukiereczku. Niezła z ciebie oszustka, ale chyba zapomniałaś, że nie ma większego oszusta niż ja.

- To nad tym główkowałeś cały ten czas ?

- Częściowo. Popełniłaś kilka zasadniczych błędów. Po pierwsze ten facet wcale nie jest twoim ojcem prawda ?

Dziewczyna wpatrywała się z niedowierzaniem w Lokiego. Jak widać zbyt pochopnie go oceniła. Nie był gorszy od Thora, wręcz przeciwnie był jeszcze bardziej niebezpieczny.

- Prawda nie jest moim ojcem.

- To twój partner, mieliście razem ukraść Tesserakt, ale popełniliście błąd. Eh ziemska rasa, myślicie, że pozjadaliście wszystkie rozumy i wszystko wiecie. Niestety muszę cię zmartwić, jesteście najbardziej zacofaną rasą w całych dziewięciu światach.

- A jednak wykradłam berło.

- Bo inni śmiertelnicy byli jeszcze głupsi od ciebie. Wracając, powiedziałaś kiedyś, że kradniesz broń z Asgardu dla TARCZY. Włamałem się tam, zniszczyłem pół agencji, ale nic nie znalazłem.  Zresztą rozbijając szkło wtedy, gdy wybuchł pożar popisałaś się niezwykłym talentem sztuk walki.

- Wydasz mnie ?- spytała zlękniona Amy, już nie wiedząc czego się można spodziewać po Lokim.

- A skąd. Mam niezłą zabawę, kiedy patrzę jak robisz z mojego brata głupka. Oprócz tego kochaniutka mamy ten sam cel. Oboje chcemy znaleźć Tesserakt.

- Tyle, że wziąć go może tylko jedno. To oznacza, że będziemy ze sobą rywalizować ?

- Chyba tak. Radzę ci już się z tego wycofać, bo nie masz ze mną szans. Mimo to gratuluję takich postępów, nabrać Avengersów pod nosem wściekłego Nicka na niewinność to duży sukces. Niezła z ciebie aktoreczka.

Amy schyliła głowę, czując się nieswojo. To prawda, działała w HYDRZE, ale to nie znaczyło, że jest zła do szpiku kości. Naprawdę polubiła Jane i Thora i nawet Lokiego, a teraz wszystko się wyda i będzie musiała patrzeć jak Tesserakt niszczy ich życie. Bo jeśli ona nie dostarczy Tesseraktu, oni z nią skończą. Szybko i bez świadków.

- Nic o mnie nie wiesz, i się nie wycofam- krzyknęła Amy, waląc pięściami w Lokiego, który jednak nic sobie z tego nie robił.

- W takim razie będę musiał cię zabić.

- O nie mój drogi. Bo beze mnie nie dowiesz się o zamachu na Asgard.

Teraz to Loki wydawał się zszokowany

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 31

22 maj

Dni spędzone w domu Thora i Jane były dla Amy najlpeszym czasem. Tu mogła odpocząć, porozmawiać z kimś, a dodatkowo wszyscy się nią opiekowali i dbali o nią. Wszyscy z wyjątkiem Lokiego. On cała dnie przesiadywał w swoim pokoju i wychodził tylko na posiłki. Niepokoiło to domowników, ale nikt nie pytał nad czym Loki się tak zastanawia. Thor wiedział, że brat i tak by mu nie powiedział. Przymykano, więc oko na te dziwne zachowanie Kłamcy.

- Chcesz gorącej czekolady?- zapytała Foster, siadając na kanapie obok Amy, która przelatywała po kanałach.

- Jasne. Dziękuje – odpowiedziała miłym głosem dziewczyna. Bardzo polubiła Jane i jej narzeczonego. Oboje byli dla niej niezwykle serdeczni i ciepli.

- Jest coś ciekawego w telewizji ?

- Nic. Mówią tylko o włamaniu do TARCZY. Ej Loki jesteś w telewizji.

Bóg słysząc swoje imię, wyjrzał na chwilę z pokoju, spojrzał na telewizor i poszedł z powrotem.

- Nie wiesz co mu się stało ? Tylko siedzi w tym swoim pokoju i do nikogo się nie odzywa- podpytywała Jane, popijając słodką czekoladę.

-  Zapewne obmyśla kolejną strategię jak podbić świat, więc nie musimy się martwić, bo to mu na pewno nie wyjdzie.

- Skoro tak mówisz.

Kiedy Amy wypiła już czekoladę, poczuła się strasznie śpiąca. Podziękowała Jane i skierowała się do swojego pokoju. Usiadła na łóżku, przeciągając się. Ktoś zapukał do jej drzwi. Otworzyła, a widząc w nich Lokiego przekręciła oczami. Posłał jej pełne nienawiści spojrzenie, ale mimo to go wpuściła.

- Czego chcesz ?

- Może grzeczniej. Przyszedłem pogadać, bo tylko ty mi wyglądasz na normlaną w tym domu.

- Przestań. Twój brat i Jane są wspaniałymi ludźmi, są bardzo mili i serdeczni i dbają o nas, a wcale nie muszą. Ty jesteś zdrajcą, a ja jakimś wyrzutkiem. Powinieneś być im wdzięczny, a nie się obrażać.

- To bardzo piękne słowa, zwłaszcza w twoich ustach brzmią tak… przekonująco, ale jeszcze daleko ci do dobrego kłamcy. Zrozumiałem to dopiero dzisiaj, przed chwilą jak się zapierałaś, że są tacy dobrzy. Chcesz się usprawiedliwić, ale to nic nie da.

- O czym ty bredzisz ?

-  Mówisz, że są bardzo mili tak ? Że ci pomagają ?

- No tak.

- To kiedy im powiesz, że działasz w HYDRZE ?

Amy nie wiedziała co powiedzieć. 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Komentarz do rozdziału 30

20 maj

Wiem , że może być nudne, ale czasem na początku musi być nudno, żeby potem było ciekawiej :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 30

20 maj

Amy nie pamiętała jak to się stało, że rano obudziła się z zabandażowaną nogą w jakimś nieznanym domu. Wstała ostrożnie z łóżka, ale po chwili ponownie na nie opadła, gdyż nie dała rady ustać na nodze. Wolno i ostrożnie spróbowała jeszcze raz i tym razem udało jej się wyjść z pokoju. Bała się, że wszystko co się wydarzyło ostatnio było jedynie snem i że, zginęła zapewne w płomieniach.

- Powinnaś oszczędzać nogę – usłyszała damski głos. Ktoś podniósł ją do góry bez najmniejszego problemu i posadził na kanapie.

- Przepraszam gdzie ja jestem ?- spytała wystraszona dziewczyna, spoglądając z lękiem na domowników.

- Jesteś u mnie w domu. Zajmiemy się tobą – odpowiedziała z uśmiechem kobieta, która zaraz potem przedstawiła się jako Jane Foster.

- Czy ty jesteś jednym z Avengersów ?- zapytała Amy, mężczyznę, który ją podniósł.

- Tak, owszem, ale nie obawiaj się. Nie skrzywdzimy cię. Mój brat cię wykorzystał, więc winien ci jestem pomoc. Nie obwiniaj się. Loki jest bardzo przekonujący jeśli chce.

- Czy mi się wydaje czy ty mnie chwalisz braciszku ?- Loki sarkastycznie spytał brata, ciesząc się z jego złości, którą wywoływał sam widok Kłamcy. Weber chciała mu nawtykać, wyrzucić mu jaki jest wredny, złośliwy, ale w porę się opamiętała. To co mówił o jej ojcu to mogła być prawda, musiała się dowiedzieć :

- Gdzie jest mój ojciec ?

- Spokojnie, wybudził się. Jest teraz w szpitalu, musieliśmy go tam zawieść. Tam mu bardziej pomogą dojść do siebie.

- A ja nawet nie mogę tam iść, bo jestem poszukiwana. I to wszystko przez ciebie !

- Przeze mnie ? To nie ja latałem po mieście z wielką laską i to nie ja uciekałem przed Avengersami.

- Prawie się udusiłam przez ciebie !

- Prawie, ale cię ocaliłem. Nie powinnaś być wdzięczna ?

- Dość tego ! – krzyknął Thor, biorąc brata na stronę. Jane w tym czasie zajęła się opatrywaniem stopy Amy. Bolał ją każdy dotyk, choć Foster była bardzo delikatna.  Loki wysłuchując uwag Thora kręcił tylko oczami i mamrotał wyzwiska najwyraźniej pod adresem brata.

- Słuchaj jeśli chcesz tu zostać, musisz się dostosować jasne ?

- Oczywiście bracie. Będzie jak chcesz.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 29

18 maj

Loki chcąc czy nie chcąc musiał w końcu zająć się sprawą Amy. Thor i reszta przyjaciół mocno naciskali, aby uwolnił dziewczynę jak najszybciej. Wdowa i Stark nie mogli go w tym wyręczyć, bo nie chcieli narazić się Nickowi. Akcja odbicia miała być łatwa i szybka, przede wszystkim bez ofiar, co Thor powtarzał bratu do znudzenia. Kłamca wymijająco odpowiedział, że obiecuje, że zrobi wszystko aby takowych ofiar nie było, czyli jeśli ktoś wejdzie mu w drogę użyje siły. Z poglądu myśli Amy wiedział dokładnie gdzie jest cela dziewczyny, ale bardziej interesował go fakt, gdzie znajdował się Tesserakt. Jeśli już ma powód, aby wejść do siedziby TARCZY to nie było mowy, aby z tego nie skorzystał. Dodatkowo sami Avengersi chronili mu zadek, bo robił to za ich przyzwoleniem, no powiedzmy. O drugiej części planu nie musieli wiedzieć.

- Pamiętaj lepiej żebyśmy się nie spotkali- ostrzegła Lokiego Wdowa- Inaczej będę zmuszona zrobić ci kuku.

- Już się boję – wymamrotał pod nosem Kłamca. Stark poklepał go po plecach i po chwili wszyscy troje zniknęli w obłokach zielonego dymu.

 

Amy siedziała zlękniona, wpatrując się w ścianę. Agenci trzymali ją tu wbrew jej woli i bez jakiegokolwiek nakazu. Aby się jakoś pocieszyć, wmawiała sobie, że po wyjściu poda ich do sądu, choć w głębi duszy wiedziała, że nie ma z nimi żadnych szans. Położyła głowę na kolanach, czując się bezsilna. Trwała jakiś moment w tej pozycji, ale po chwili pociągnęła nosem wyczuwając woń spalenizny. Podniosła głowę i zobaczyła płomienie wokół celi. Wstała, tracąc ze strachu oddech, ale widząc znajomą twarz odetchnęła z niewielką ulgą wyciągając błagalnie ręce w jego stronę. On tylko prychnął pod nosem i pobiegł, zostawiając ją na pastę płomieni. Tego Amy już nie zniosła. Zdeterminowana, rzuciła stolikiem w szklane ściany, które popękały trochę. Kopnęła je mocno i udało jej się rozbić i wydostać z celi, choć noga zaczęła krwawić. Dusząc się od dymu, potruchtała w stronę wyjścia, ale tam także były kłęby dymu. Nie wiedząc co robić, zamknęła drzwi pomieszczenia i podeszła pod okno. Zamachnęła się czymś co leżało na podłodze i wybiła otwór. Przełożyła jedną nogę i była gotowa skoczyć, ale coś złapało ją za bluzkę i pociągnęło :

- Dokąd lecisz królewno ?

-  Tam, gdzie cię nie będzie.

- Oj nie bądź taka wściekła. Trzeba wybaczać.

- Oszustom i kłamcom się nie wybacza- krzyczała, szarpiąc się z bogiem.

- Uratowałem ci ojca, więc może się uspokoisz i dasz się stąd wyciągnąć ?

Ta wiadomość nieco zaskoczyła Amy, więc przestała się opierać. Przylgnęła do Kłamcy całym ciałem i cicho szepnęła, zlęknionym głosem :

- Proszę zabierz mnie stąd.

Loki posłusznie spełnił jej prośbę.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 28

17 maj

- Więc ją uwolnisz ?- zapytała Wdowa wpatrując się w Lokiego z niedowierzaniem.

- Nie, najpierw znajdę jej ojca. To jest teraz ważniejsze.

- Ona ci pomogła, a teraz siedzi w więzieniu bo ją oszukałeś. I ty nie chcesz jej pomóc?

- Najpierw ojciec. Od tego zależy także życie mojej matki, a to jest dla mnie priorytetem. Wierzcie lub nie, ale ona bardziej mnie odchodzi niż jakaś śmiertelniczka.

Stark i Natascha wyglądali jakby ich ktoś poraził piorunem. Wiedzieli, że Loki jest podłą gnidą, ale nie wiedzieli, że jest w nim tak wiele sprzeczności. Z jednej strony usilnie twierdzi, że radzi sobie sam, że nikogo nie potrzebuje, ale z drugiej strony nie waha ani przez chwile jeśli chodzi o życie Friggi. Tych dwoje na pewno łączy niesamowita więź. Choć ciężko im było z myślą, że Amy będzie musiała jeszcze trochę pobyć w celi, oboje zgodnie przystanęli na propozycję Lokiego. Najpierw wyleczą ojca, a potem uwolnią dziewczynę. Jedyny problem był taki, że nie wiedzieli gdzie dokładnie znajduje się pan Weber. Kłamca tylko przewrócił oczami z niecierpliwości, usiadł na chwilę i głęboko zamyślił, łapiąc się za skronie. Wszyscy patrzyli na niego w milczeniu i tylko Thor wiedział co takiego robi brat.  Przegląda myśli Amy, chce wybadać gdzie jest jej ojciec, ale żeby to zrobić musi się niesamowicie skupić, gdyż odległość jest znacząca. Thor zawsze podziwiał brata za tę umiejętność. Dawała przewagę na polu walki, ale Loki rzadko z niej korzystał, bo wymagała ciszy i dużej ilości energii. Loki otworzył oczy po paru minutach i podał współrzędne szpitala. Jane stwierdziła, że zna ten szpital. Zgodnie ustalili, że przetransportują pacjenta do domu i tu spróbują mu pomóc. Bóg kłamstw pstryknął, więc palcami i chwilę potem pojawił się z ojcem Amy. Położyli go w pokoju i stali, gorączkowo myśląc co zrobić.

- Zdaje się, że jesteś doktorem co ?- zapytał Loki Jane.

- Doktorem astrofizyki, a nie medycyny.

- No to mamy problem. Chyba,że…- urwał Kłamca, kierując swą dłoń na głowę mężczyzny. Poczuł silny przypływ energii.

- On jest naładowany energią Tesseraktu. Trzeba ją z niego wyciągnąć.

Thor niewiele myśląc skierował swój młot na chorego i po chwili niebieskie światło zaczęło ,,opuszczać’’ ciało mężczyzny. Zaczął on się ruszać i podniósł powiekę. Oddychał szybko. Wyglądało na to, że moc Tesseraktu spowodowała u niego stan hibernacji. Zbyt duża energia w zbyt słabym ciele. Tak przynajmniej pomyślał Loki. Ludzie są nieodpowiedni do takich ilości mocy, ale on mógłby spokojnie kontrolować tę energię. Byłby niepokonany i Odyn musiałby ustąpić z tronu. Miał idealne warunki, wszyscy mu ufali, niczego się nie nauczyli.  Kiedy wypuści śmiertelniczkę ona powie mu gdzie jest Tesserakt, ba z wdzięczności sama mu go przyniesie, a wtedy zacznie się nowa era. Era Lokiego…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 27

15 maj

Oślepiające światło, a potem upadek na twardą Ziemię. Tyle Loki zapamiętał ze swojej podróży z Asgardu. Resztę chciał zatrzeć w pamięci, aby skupić się na uratowaniu matki zamiast na nienawiści do ojca i brata. Postanowił współdziałać z Thorem, gdyż nie miał innego wyjścia. Thor był równie niezadowolony z takiego obrotu sprawy, bo nie miał ochoty na niańczenie młodszego braciszka. W końcu kiedy poukładał sobie życie u boku ukochanej jak zwykle coś musiało się dziać. I jak zwykle był w to zaplątany jego braciszek. Gdyby nie krytyczny stan matki nadal prowadziłby spokojne życie na Ziemi, ale został wezwany i nie może odmówić bratu pomocy, nawet jeśli to jego wina. 

- Dwa dni to strasznie mało- powiedziała Jane, próbując przerwać niezręczną ciszę. Od czasu powrotu z Asgardu bracia nie odezwali się do siebie słowem, a to zmiejszało szansę na uratowanie królowej.

- Jesteśmy bogami damy radę- odpowiedział Loki nazbyt spokojnie.

- Pod warunkiem, że wiemy co mu dolega. 

- No tego akurat nie wiemy- wyszeptała zrezygnowana Foster

- Może my wam pomożemy ? – usłyszeli , a kiedy zwrócili wzrok na drzwi, ujrzeli w nich Starka i Wdowę. Goście opowiedzieli im ze szczegółami o ojcu Amy. Jane przeszukiwała wszystkie dzienniki, szukając wskazówki o Tesserakcie.  Thor także próbował przypomnieć sobie jakieś informacje. Tymczasem Stark odwrócił się do Lokiego i zapytał :

- Ty cwaniaczku jeszcze niedawno bawiłeś się Tesseraktem. Może ty nam coś powiesz ?

Kłamca zaśmiał się pod nosem i powiedział :

- Teraz to TARCZY problem. Oni się tym zajmują.

- Nie rozumiesz bracie, że jeśli się tego nie dowiemy nasza matka zginie ?- krzyknął Thor w swojej bezsilności.

- Zrobimy tak – zaczał Loki- Wy powiecie mi co się dzieje z Amy, a ja wam powiem co wiem o tym kamieniu okey ?

- Amy jest przetrzymywana w więzieniu agencji. Jest pod ścisłym nadzorem. Nie możemy jej wyciągnąć.

- Wy nie, ja tak. 

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii