RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2015

Ogłoszenie !

30 cze

Pomóżcie fani, bo zastanawiam się czy zacząć również pisać o Jokerze i Harley.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 47

30 cze

Amy ocknęła się, łapiąc się mocno za głowę, która bolała ją niemiłosiernie. Dotknęła lekko czubka, wyczuwając zapach krwi. Nie pomyliła się, jej palce były całe w krwi. Spróbowała wstać, ale nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Przyczołgała się więc do jakiejś jaskini.  Rozejrzała się dookoła, ale nie było tam nic oprócz gór śniegu. Było bardzo zimno i zaczęła się wielka burza śnieżna. Dziewczyna skuliła się, nie mogąc uwierzyć, że można mieć takiego pecha.

 

- Jak to zgubiłeś więźnia ? – krzyczała Sif, ciachając mieczem wszystko co znalazła pod ręką. Loki w ostatniej chwili się odsunął, unikając ciosu w głowę.

- Ukradła konia, gdy miała ich pilnować. Pojechała gdzieś i ślad po niej zaginął.

- Trzeba ją znaleźć, nie może być daleko – dała rozkaz Sif reszcie wojowników, którzy byli świadkami jej manii niszczenia.  Nie chcąc się z nią kłócić, chwycili miecze i tarcze i ruszyli za nią. Loki uśmiechnął się złośliwie, ciesząc się, że pozbył się lady Sif.

-Nie ma się z czego cieszyć synu, naraziłeś Amy na niebezpieczeństwo. Czy ty wiesz gdzie ona teraz jest ?

- Gdzieś w lesie.

- Tak ? Ja wyczuwam zupełnie inne miejsce.

Lokiemu nagle zszedł uśmieszek z twarzy, bo rzeczywiście zagłębiając się w umysł dziewczyny, zobaczył śnieg, mnóstwo śniegu.

- Nic dziwnego, że zniknęła. To było jedno z tajemnych przejść.

- Zdążysz ich ostrzec ? – zapytała zlękniona Frigga , ale syn pokręcił głową- Musisz więc poprosić brata o pomoc.

- O nie. Tylko nie on. Nie ma mowy.

- Synu tu już nie chodzi o wasze kłótnie, tu chodzi o życie tej dziewczyny, która jak sądzę, nie jest ci zupełnie obojętna.

- Ratowałem jej życie tysiące razy. Nie moja wina, że jest taką pierdołą. Podobno ją wyszkolili, powinna sobie poradzić.

- To tylko śmiertelniczka. Tam mieszkają olbrzymy. Myślisz, że ma jakieś szanse ?

Kłamcy nie podobało się to co powiedziała matka, więc odprawił ją gestem ręki. Królowa rzuciła synowi pełne boleści spojrzenie i wyszła z godnością, licząc na to, że syn się opamięta. Ten natomiast zaczął wertować księgi w nadziei, że znajdzie w nich coś co pomoże mu pomóc Amy, bez udziału brata. Bo Loki nie zamierzał prosić Thora o pomoc, choć wiedział, że powinien to zrobić.

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 46

26 cze

Rzeczywiście, Loki miał tysiące okazji, żeby zabić Amy, ale jakoś nigdy tego nie zrobił. To sprawiło, że przestała się przejmować jego groźbami, które rzucał pod byle pretekstem. Za to groźby Sif brała jak najbardziej serio. Z Lokim mogła sobie pożartować, ale wojowniczka nie miała skłonności do żartów. Była poważna, a celem jej życia było wykonywanie rozkazów.

-Trochę kiepsko –pomyślała Amy, sprzątając stajnie.

- Widać nie widziałaś Sif na biesiadach. Nie zawsze jest taka sztywna, kiedy napije się wina to…

- Dobra nie chcę tego słuchać. Po co tu przyszedłeś co ?

- Matka sądzi, że przebywanie z tobą to dobry sposób na moją resocjalizację.

- Za jakie grzechy ? Nie dość, że muszę przebywać z Sif to jeszcze z tobą.

- Nie marudź mam plan- odrzekł Loki, pstrykając palcami i przed dziewczyną pojawił się nikt inny tylko Thor. Naprężył się i swobodnym krokiem podszedł do siedzącej na ławce lady Sif.

- Moja droga- zaczął- mój dobry i mądry ojciec Odyn zarządził, aby ta dziewczyna wyprowadziła nasze konie na polane.

- Sama nie da rady. Są zbyt niebezpieczne.

- Wszechojciec tak rozkazał. Czy podważasz jego autorytet ?- rzekł Loki, idealnie naśladując patetyczny głos Thora.

- Nie Thorze – odpowiedziała wojowniczka, z pokorą schylając głowę. Kłamca ją odprawił, wracając do Amy. Wyprowadził dwa konie ze stajni i podał lejce jednego z nich dziewczynie. Był to piękny biały koń, o iście matczynym spojrzeniu. Zapewne należał do Friggi. Loki natomiast dosiadł czarnego jak noc rumaka, który nieco się wierzgał, ale gdy bóg położył mu dłoń na głowie, natychmiast się uspokoił, poznając swego pana.

- Dokąd jedziemy ?- spytała Weber, głaszcząc klacz.

- Gdzieś daleko.

O nic więcej nie pytała, wiedząc, że i tak jej nie odpowie. Jechali przez zielone lasy i łąki Asgardu, a mieszkańcy obrzucali ich pełnymi nienawiści spojrzeniami.  Loki nic sobie z tego nie robił, wręcz przeciwnie nawet uśmiechał się i machał ręką jak to robią kandydatki na miss. Amy się śmiała, rozkoszując się każdą chwilą spędzoną na koniu. Był dla niej bardzo łagodny. Po około trzech godzinach jazdy, kiedy klacz zaczęła spowalniać, dziewczyna poczuła się nieswojo. Wylądowali na jakiejś ciemnej  polanie. Rozejrzała się wokół i zauważyła jakieś zwierzę. Podeszła bliżej, ale zwierzak gdzieś zniknął. Wychyliła się do przodu, zaglądając za krzaki i w tej samej chwili poczuła, że coś ją ciągnie. Leciała przez tunel, a jedyne co usłyszała to rżenie konia…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hej !!!!

25 cze

Jestem już na facebooku !!!!! Lajlkujcie i komentujcie. https://www.facebook.com/serioLoki?ref=hl

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 45

24 cze

Amy nie wiedziała nawet jak szybko nastał ranek.  Słodko spała do czasu nim ktoś brutalnie zabrał jej kołdrę. Leniwie otworzyła oczy, trzęsąc się z zimna. Stali nad nią dwaj wojownicy. Jeden z nich, spojrzał na nią z wyraźną pogardą i powiedział chłodnym tonem :

- Tu masz śniadanie. Pośpiesz się !

Dziewczyna nie wierzyła, że w tak eleganckim pałacu ludzie mogą być tak nieuprzejmi. Powoli zaczynała rozumieć dlaczego Loki ciągle stąd uciekał. Na krześle czekała na nią suknia, typowa dla tutejszej służby. Z uwagi na fakt, że ubrania Amy były już brudne m.in. od krwi, bez zastanowienia włożyła ciuch.  Na stoliku przy łóżku wojownicy postawili talerz z kromką chleba i dzbanek wody. Weber nie zdawała sobie sprawy jak mocno chciało jej się pić, dopóki nie napiła się zimnej wody z dzbanka. Opróżniła przynajmniej połowę, jednocześnie wpychając do ust chleb. Była już gotowa do pracy, więc wyszła z pokoju, a na korytarzu czekała już lady Sif. Dała jej znać, aby poszła za nią, nie mówiąc ani słowa. Przy stajni wręczyła jej łopatę i wiadro i ostrzegła, że do ostatniego konia nie wolno jej wchodzić. Dziewczyna kiwnęła posłusznie głową i wzięła się do pracy. Konie asgardzkich wojowników były ogromne i niespokojne. Amy bardzo się bała sprzątać ich kąty, a  smród z nich dobiegający jakoś jej nie zachęcał do tego.

- Świetnie ci idzie cukiereczku- usłyszała za sobą po godzinie, gdy była już cała utytłana w końskich odchodach.

- Śmiej się dalej, a osobiście dopilnuję żebyś tu trafił- odpowiedziała szyderczo dziewczyna.

- Ja mam szlaban tylko na inne krainy. Jestem księciem nie będę wykonywać zadań służby.

- Służby ? To wszystko twoja wina, to ty mnie tu sprowadziłeś. Dam ci nauczkę cukiereczku  - syknęła Amy, pociągając Lokiego za szatę tak mocno, że ten wpadł w wielką kałużę. Dziewczyna śmiała się tak mocno, że rozbolał ją brzuch. Lokiemu natomiast wcale nie było do śmiechu. Wytarł oczy i zaczął pluć, będąc naprawdę wściekłym. Pstryknął palcami i był już czysty. Rozglądając się wokół, chwycił Weber za szyję i powiedział :

- Nie tęskniłaś może za moimi palcami ? Słuchaj księżniczko jestem bogiem. Rozumiesz ? Ludzie istnieją tylko po to, by nam służyć. Pogódź się   z tym i rób co trzeba, bo jeszcze jeden wybryk i będziesz martwa.

Amy nie widziała jeszcze tak zdenerwowanego Kłamcy. Miał szał w oczach i myślała, że ją zabije. Jego palce mocno ścisnęły szyje dziewczyny, że złapanie oddechu stało się niezwykle trudne. Gdy już doszła do siebie, wyszeptała :

- Miałeś tyle okazji..

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 44

22 cze

Amy patrzyła nerwowo to na jednego to na drugiego , rozważając ewentualne skutki podarowania kamienia Lokiemu. Wbrew całej historii jej życia, dziewczyna nie była zła do szpiku kości, a już na pewno nie chciała końca świata. Zdawała sobie sprawę, że Kłamca nie spocznie dopóki nie podbije wszechświata.

- Możesz szybciej ? Nie mam całego dnia – pośpieszał Loki tonem jakby był pewny, że to właśnie jemu dziewczyna odda Tesserakt.

- Cicho siedź ! Ja jestem osobą decyzyjną i ja będę decydować – uciszyła go Amy, bardzo już zdenerwowana. Drżące ręce wyciągnęła w stronę Thora i oddała mu posłusznie kamień. Uśmiechnął się do niej i odleciał, obiecując, że zaraz wróci. Weber przysiadła na ziemi, czując jak opuszczą ją ciśnienie. Odetchnęła parę razy i poczuła się niezwykle szczęśliwa, jakby pozbyła się wielkiego ciężaru.  Natomiast Loki stał nad nią rozwścieczony.

- Coś ty zrobiła ? Uratowałem ci życie, a ty mi się tak odwdzięczasz ?

- Nie zrobiłeś tego dla mnie, tylko dla siebie. Jesteś wielkim egoistą i musisz za to zapłacić.

- Nie martw się on za to zapłaci i ty również – powiedziała Sif, wchodząc na zniszczoną polanę. Razem z nią przyszedł cały oddział wojowników, zapewne aby ich eskortować do pałacu. Loki trochę się opierał, rzucił parę wulgaryzmów w stronę wojowniczki, ale ostatecznie grzecznie poszedł. Amy szła jak na ścięcie, z opuszczoną głową i lękiem w sercu. Kłamca najwyraźniej tego nie odczuwał, bo zagadywał wojowników i rzucał złośliwe uśmieszki w stronę Sif.

- Loki jesteś winny sprowadzenia do Asgardu ludzi, którzy chcieli podbić nasze królestwo i pozostałe światy. Zabili paru naszych, dzielnych wojowników. Ich śmierć niechaj obciąża twoje sumienie- zaczął Odyn, który już zdążył wrócić do pełni sił- Banicja nic nie dała, wciąż wracasz i wracasz, niechaj, więc Asgard stanie się twoim więzieniem. Osobiście przypilnuje, żebyś nie zrobił kroku poza nasze królestwo. A co się tyczy ciebie drogie dziecko- tu skłonił się w stronę Amy- udowodniłaś, że nawet tak prymitywne stworzenia jak ludzie mogą być pełne dobroci i niezwykłej mądrości. Popełniłaś błąd, nie mogę na niego przymknąć oka, dlatego też odpracujesz swoje winy. Tak rzekł Odyn.

Amy była rozdarta, bo nie wiedziała czy ma się cieszyć czy płakać.  Znowu udało jej się ocalić swoje, nędzne życie, ale nie miała pojęcia jakie prace każą jej tu wykonywać. Wskazano jej komnatę, a lady Sif, posyłając jej pełne jadu spojrzenie, powiedziała :

- Jutro od 6 zaczynasz. W stajni i nie spóźnij się.

Dziewczyna kiwnęła głową, ale gdy tylko kobieta się odwróciła wytknęła w jej stronę język.  Musiała przyznać, Sif nie należała do najmilszych osób, Amy bała się jej. Rodowa wojowniczka z wielkim mieczem, a choć Weber przeszła szkolenie dla agentów, czuła się nikim wobec tej asgardzkiej piękności. Liczyła na to, że jako opiekuna przydzielą jej kogoś innego. 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Witajcie wierni czytelnicy !

21 cze

Przepraszam, że ostatnio mało piszę. Dopadła mnie handra i lekki dół, a to wszystko przez czas poważnych decyzji dotyczących przyszłości.  Zastanawiałam się nawet czy nie usunąć bloga, czy to ma jeszcze sens, a może już sie wypaliłam. Wtedy przypomniałam sobie o Was, moich cudownych dawców endorfin i pozytywnego myślenia i przypomniałam sobie jak nienawidzę ludzi, którzy przerywają bloga w połowie. Nie zrobię tego, ale musicie mi pomóc. Piszcie w komentarzach co nowego może sie wydarzyć w mojej opowieści. Pozdrawiam Was wszystkich i bardzo dziękuję, że jesteście ze mną.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 43

18 cze

Zlękniona uniosła głowę do góry, a widząc znajomy młot szeroko się uśmiechnęła.

- Masz wyczucie Thor. Jane cię zawiadomiła ? – spytała Amy, będąc bardzo szczęśliwą, że kolejny raz udało jej się wykiwać śmierć.

- Nie rozmawiam z więźniami Asgardu. Kiedy wylądujemy ty oddasz Tesserakt, a ja zaprowadzę cię do celi.

- Czyżby ? – stwierdziła dziewczyna, czując, że jej dobry nastrój właśnie prysł. Nie zamierzała kolejny raz dać się zamknąć i to bez winy. Loki miał rację, że nie warto okazywać emocji to słabość. Ona parę razy już się sparzyła. Tym razem  postanowiła walczyć wyłącznie o siebie.

Thor posadził ją na ziemi, nie będąc wcale delikatnym. Był zdenerwowany, już nie przypominał tego miłego, spokojnego człowieka, którego poznała. Wyraźnie nią gardził.

- Oddaj kamień- zażądał. Amy ścisnęła go mocniej, traktując jako kartę przetargową.

- Oddam jeśli zostawisz mnie w spokoju.

- Tego nie mogę obiecać, ale za to mogę ci przysiąc, że jeśli w tej chwili mi go nie zwrócisz będę zmuszony zrobić ci krzywdę.

- Ależ braciszku po co te nerwy ? Wiadomo, że ona odda go mnie. Prawda ? – zagadał Loki, nie wiadomo skąd pojawiając się na miejscu ich kłótni. Posuwał się coraz bliżej w stronę Amy, ale Thor zagrodził mu drogę.

- Odejdź bracie ! Gdy nasz ojciec się zbudzi, odpowiesz za swoje winy i ona również. Nie pozwolę ci zabrać Tesseraktu.

- A ja akurat bym cię prosił o pozwolenie- rzekł sarkastycznie Loki, wbijając w bok brata sztylet. Thor zgiął się wpół, ale tylko na momencik. Wyjął mieczyk i rzucił się na Kłamcę ze swoim młotem. Nagle pojawiło się dziesięciu Lokich i syn Odyna musiał pokonać każdego z nich by znaleźć tego prawdziwego, który tymczasem kroczył w stronę Amy. Ścisnęła mocniej kamień, obiecując w duchu, że już nie ulegnie. Chciała mu pokazać, że nie jest lalką , którą pociąga się za sznurki, a ona robi wszystko co jej się karze. Przyjęła bojową postawę, gotowa się bronić do ostatniej kropli krwi. Na jej szczęście Thor w tej samej chwili zlokalizował prawdziwego Lokiego i ten musiał się błyskawicznie teleportować, aby nie oberwać piorunem. Zniszczyli już pół lasu, tocząc niekończącą się walkę. W końcu patrząc na ogrom zniszczyć jakich się dopuścili Thor powiedział :

- Dość bracie. Czy nie widzisz co zrobiliśmy ? Tesserakt jest potężny, ale walcząc ze sobą do niczego nie dojdziemy.

- Masz rację. Jesteś dla mnie zbyt silny. Jeszcze trochę i mógłbyś mnie zabić. Proponuję- tu wskazał na dziewczynę – aby to ona zdecydowała, któremu z nas bardziej się należy Tesserakt.

Thor nie mógł się sprzeciwić, nie chciał bratobójczej walki. Zgodził się, licząc na to, że Amy pokona w sobie uczucie i wybierze mądrze.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Moja droga Fly

18 cze

Zaczynam się martwić, że już niczym Cię nie zaskoczę. Proszę nie odbieraj mi tej mgiełki tajemniczości. Obiecuję, że postaram się wymyślić jakieś bardziej zawiłe rozdziały.

Komentuj dalej. Autorka :P

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 42

16 cze

 Ufasz mi ?
- Dlaczego w chwili śmierci zadajesz mi tak trudne pytania ? – spytała Amy resztkami sił, bo ręce strasznie ją bolały i zaczynała tracić w nich czucie.
- Dobra dosyć tego ! – warknął agent- Masz 10 sekund, żeby rzucić Tesserakt, albo twoja ukochana zginie. 
Loki nie krył rozbawienia całą sytuacją. Większość normalnych ludzi w takiej chwili byłoby przestraszonych, ale on najwyraźniej musiał być szaleńcem. Agenci HYDRY spoglądali na siebie nie wiedząc co robić : strzelać czy uciekać. Jeden z nich odmierzał czas, który już niedługo miał się skończyć. 
- Skacz ! – przekazał Loki 
- Oszalałeś ? 
- Skoczysz, a ja rzucę kamień. Ty go złapiesz, ja ich załatwię i wszyscy będą szczęśliwi. 
Amy czuła się coraz gorzej. Nie dość, że zostało jej kilka sekund życia to Kłamca żąda od niej jakiś ekstremalnych skoków. Z drugiej strony zwykle jego plany wychodziły, więc spanikowana dziewczyna czekała tylko na sygnał i była gotowa skoczyć z mostu do zimnej wody. 
- Z czego się tak cieszysz ? – zapytał żołnierz, celując w Lokiego z pistoletu. 
- Bo to nie jest moja ukochana. Który z was idiotów na to wpadł ? 
- Nie baw się z nami w ciuciubabkę i rzuć kamień.
- Jak sobie życzysz – odpowiedział Loki, zrzucając Tesserakt do wody. W tej samej chwili Amy zdołała się wyrwać i także skoczyła z mostu. Perspektywa roztrzaskania się o ostre skały całkowicie pochłonęła dziewczynę i tylko cudem udało jej się chwycić kamień. Gdy to zrobiła, krzyknęła wycieńczona :
- Złapiesz mnie ?
- Kto ja ? Ja nie umiem latać cukiereczku. 
Amy nie wierzyła w to co usłyszała. Skoczyła z mostu do nieznanej wody dla niego, żeby ratować jego nędzną, nic nie wartą skórę, a on nawet nie raczy jej złapać. Emocje nie wytrzymały i wybuchnęła płaczem. Nie raz już była w oko w oko ze śmiercią, już parę razy umknęła jej sprzed nosa, ale tym razem Loki jej już nie uratuje. Skończyło się. Kiedy ona umrze, niesiona przez lodowate wody on zejdzie tylko po kamień, nie racząc nawet zapłakać po jej stracie. Było to niezwykle przykre, ale zaczęła rozmyślać o szczęśliwych chwilach w swoim życiu. Widziała Asgard, poznała bogów, znalazła przyjaciół, los zetknął ją z Lokim, który okazał się największą pomyłką jej egzystencji. Mimo to nie mogła wyzbyć się chęci ujrzenia jeszcze raz jego oczu i tego uśmieszku i usłyszenia jak mówi do niej cukiereczku albo królewno. Tylko tego zapragnęła przed spotkaniem ze śmiercią. I nagle poczuła, że leci…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii