RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2015

Rozdział 54

31 lip

Jak można było przewidzieć Amy w dalszym ciągu nie zaszczycała Lokiego swoją uwagą. Traktowała go jak powietrze, a kiedy już musiała na niego spojrzeć, było to mordercze spojrzenie. Kłamca nic sobie z tego nie robił, będąc pewnym, że dziewczynie przejdzie. Cały zamek przeżywał wraz z nimi konflikt, gdyż nie dało się nie zauważyć ich oziębłych relacji. Osobą, która najbardziej przejmowała się losem syna i Weber była Frigga. Niepokoił ją taki stan rzeczy, zdążyła już bowiem polubić Amy, choć praktycznie się nie znały :

O czym tak myślisz moja droga ?- usłyszała królowa, siedząc samotnie w ogrodzie. Uśmiechnęła się na widok ukochanego męża i dała mu gestem ręki znać, aby przysiadł obok niej.

O tej śmiertelniczce. Trudno wyczuć jakie miejsce zajmuje w życiu Lokiego. Chciałabym to wiedzieć. 

Nie powinnaś się nią w ogóle przejmować. Zostanie jeszcze dzień lub dwa, potem karzę ją wyrzucić. 

Nie wiem czy to dobry pomysł. Ona jest ważna dla niego. Nie zrańmy jego uczuć. 

Twój syn nie ma uczuć, to lodowata istota bez serca. 

Zabraniam ci tak mówić – powiedziała rozgniewana Frigga.

Już dobrze. Damy szansę tej ziemiance. Jeśli udowodni, że zasługuje aby tu mieszkać, zostanie. A co do twojego zmartwienia, to może idź i się spytaj – poradził Odyn, wskazując palcem Amy, która właśnie spacerowała po ogrodzie. Frigga dziękczynnie pocałowała męża i dostojnym krokiem ruszyła w stronę dziewczyny. 

Jeśli chce mnie pani pytać o relacje z Lokim, to może sobie pani darować- uprzedziła Weber.

- Chyba nie muszę już pytać. Twoje myśli… one są takie… takie…

Głośne ? Głupie ? 

Prawdziwe – odpowiedziała królowa, posyłając ciepły uśmiech zdezorientowanej dziewczynie. Widząc jej minę, zaczęła wszystko tłumaczyć…

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 53

30 lip

Jak można było przewidzieć Amy śmiertelnie się obraziła. Nie odzywała się do Lokiego, od kiedy przechwyciła ich grupa żołnierzy na czele z Sif. Za każdym razem gdy na nią spojrzał, marszczyła czoło i posyłała mu pełne nienawiści spojrzenie, które z pewnością mogło zabijać. Była wściekła, a do tego było jej wstyd. Wstydziła się, że tak łatwo dała się podejść. Robiła dokładnie to czego chciał Loki. Była jego marionetką, przynajmniej tak się czuła. Jedyną dobrą myślą było to, że Loki miał wobec niej dług wdzięczności, uratowała go, nawet jeśli to była mistyfikacja. 

Chcę wrócić do domu ! – oznajmiła władczym tonem, gdy wrócili w końcu do pałacu.

- Przepraszam cię kotku, ale to niemożliwe – odpowiedział spokojnie, nic sobie nie robiąc z rozgniewanej dziewczyny.

Jak to ?

Lodowe Olbrzymy wypowiedziały nam wojnę. Nikt nie może opuścić królestwa. 

Tak ? A kto tak powiedział ?

Ja. Król Asgardu.

Amy śmiała się jak nigdy. Z oczu leciały jej łzy i mocno ściskała się za brzuch. Wiedziała, że Loki ma wielkie mniemanie o sobie, ale żeby nazywać się królem to już była lekka przesada. Loki najwyraźniej nie myślał tak samo, bo czerwony ze złości krzyknął :

Masz natychmiast przestać się śmiać ! Jestem bogiem ! 

- A ja podobno twoją ukochaną, więc siedź cicho, bo jak będziesz mi rozkazywał to naprawdę rozważę czy nie zostać królową Asgardu ! 

Loki nie przewidział takiego obrotu sprawy. Nigdy nie brał pod uwagę tego, że Asgard za jego panowania mógłby mieć królową. Jego brat z pewnością posadziłby Jane na tronie, gdyby tylko ojciec mu pozwolił. Jednak na szczęście dla Kłamcy, Odyn nigdy się nie zgodzi, aby królową została śmiertelniczka. Groźby Amy są więc całkowicie niegroźne. 

Taki jesteś mądry co ? Ciekawe kto się będzie śmiał, kiedy nie dostaniesz tronu. Już ja o to zadbam, oj zdziwisz się mój panie na co mnie stać. Jeszcze mnie popamiętasz…

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rodział 52

28 lip

Amy już sama nie wiedziała co myśleć o Lokim. Fakt, że rozmyślania o nim wybrała o najgorszej porze jakoś jej nie przeszkadzał. Z jednej strony wiele razy uratował jej życie, ale z drugiej nigdy by nie musiał tego robić gdyby dał jej wreszcie święty spokój. Nie rozumiała dlaczego wybrał właśnie ją, skoro cały czas na nią narzekał. Nie miała mocy, nie była nikim szczególnym, a on był potężnym bogiem i cokolwiek Weber sobie wymyślała nie miało prawa istnieć. 

- KOCHANIUTKA, BO JA WSZYSTKO SŁYSZĘ

- TO SIĘ WYŁĄCZ. CHCĘ MIEĆ TROCHĘ PRYWATNOŚCI PRZED ŚMIERCIĄ.

- NIKT NIE ZGINIE. TYLKO UDAWAJ, ŻE MNIE KOCHASZ

- WOLAŁABYM UMRZEĆ NIŻ TO ROBIĆ.

- Z TEGO CO WYCZYTAŁEM W TWOICH MYŚLACH WCALE NIE MUSISZ UDAWAĆ

Amy chciała się wyrwać z objęć Lokiego, ale ten trzymał ja zbyt mocno. Dała więc za wygraną i przyjęła pełen uwielbienia wyraz twarzy. Laufey parzył na tą całą maskaradę z wielkim uśmiechem. Najwyraźniej gra aktorska Weber nie była zbyt dobra. Już miał dać znać strażnikom, aby ich schwytali, ale dziewczyna zrobiła coś co pokrzyżowało jego plany. Gwałtownie i trochę niedbale wczepiła się w usta zdziwionemu Kłamcy. Poczuł jej ciepło i przyjemny, malinowy zapach jej perfum. Mocno ją objął, jednocześnie czytając myśli ojca. Był pewny, że po tym incydencie Laufey ich puści. Sam twierdził zawsze, że żadna istota nigdy nie zapała do niego uczuciem, a co może bardziej świadczyć o uczuciu niż namiętny pocałunek ? 

- W porządku. Możecie iść, ale jeśli jeszcze raz się tu zjawicie, zabiję was szybko i boleśnie. 

Loki zrozumiał, że nastała ich pora i pociągnął lekko oszołomioną Amy. Wyszli na zewnątrz, oddalając się do pałacu jak tylko mogli.

- I co teraz ?- spytała oburzona Weber

- Teraz nas przeniosę.

- Mogłeś się teleportować ?

- Mogłem, ale chciałem zobaczyć do czego jesteś zdolna

Tego Amy już nie mogła wybaczyć… 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 51

23 lip

Amy uśmiechnęła się perliście do Lokiego, ale szybko spełzł z jej twarzy. Zbyt szybko ucieszyli się ze zwycięstwa. Wokół nich stały już Olbrzymy, a z sali tronowej wychodził z podniesioną głową Laufey. Dziewczyna przełknęła ślinę, chwytając za ramię boga. Miała nadzieję, że zaraz ją stąd teleportuje i będą bezpieczni:

- DLACZEGO TEGO NIE ROBISZ ?

- MOJA MAGIA INACZEJ TU DZIAŁA. TROCHĘ SŁABIEJ. 

- NIE MOGŁEŚ UPRZEDZIĆ ?

- SPOKOJNIE. GRAJMY NA CZAS, POMOC JUŻ W DRODZE.

Amy nic nie zrozumiała z tej szybkiej wymiany myśli, ale uznała, że skoro Loki jest spokojny, ona też może się rozluźnić. Stanęła za nim, aby poczuć się trochę bardziej bezpieczna. Laufey wciąż pożerał ją wzrokiem, co nie uszło uwadze jego syna. Chcąc jeszcze bardziej go upokorzyć, wystawił dziewczynę przed siebie i objął ramionami. To zdecydowanie było dla Amy zbyt dziwne, ale już zdążyła się przyzwyczaić do pomysłów Lokiego. 

- Ojcze ! – zaczął – Po co się kłócić ? Nie przyszliśmy się tu bić, tylko zaprosić cię na uroczyste wesele. Nasze oczywiście.

- Łżesz jak pies. Ktoś taki jak ty nie ma serca. Jesteś jednym z nas, lodowym olbrzymem. My nie znamy pojęcia miłość.

- Zdążyłem zauważyć- mruknął pod nosem, ale dalej kontynuował – Nie doceniasz przyszłej królowej Asgardu. Ona zmieniła moje życie, pokazała mi jak być szczęśliwym. Po raz pierwszy czuję, że mogę się zmienić i z chęcią zrobiłbym to dla niej.

Gdyby silne ramiona Lokiego nie trzymały Amy, z pewnością znów by upadła. Zrobiło jej się słabo, a jej serce biło jak szalone. Zarumieniła się, zdając sobie sprawę, że bóg słyszy uderzenia. Jakież było jej zdziwienie, gdy złożył na jej karku zimny pocałunek. Przeszedł ją dreszcz i zrobiła się jeszcze bardziej czerwona :

- W CO TY POGRYWASZ ?

- PRÓBUJĘ NAS RATOWAĆ.

- DZIWNY SPOSÓB

- TO WSZYSTKO PRAWDA.

- WKRĘCASZ MNIE 

Mina Lokiego nie pozostawiała złudzeń…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 50

11 lip

- Nie no ojciec daj już spokój. Pobawiłeś się ze mną i okey, a teraz nas puść. 

Laufey najwyraźniej nie podzielał zdania Lokiego. Dał znak sługom, by stanęli bliżej celi Amy i burknął do syna :

- Już więcej nie dam się nabrać na twoje nędzne sztuczki. Miałeś dać mi Asgard, a tymczasem nadal gniję tutaj. Zatrzymam sobie twoją ukochaną jako zadośćuczynienie.

Lokiemu niezbyt podobał się ten pomysł, ale ponieważ był jeden, a strażników trochę więcej postanowił głośno nie wyrażać swojej opinii. Stał prze parę minut spokojnie, myśląc do dalej. Z oddali słychać było już głośne myśli Sif, ale nie wiadomo dokładnie za ile przybędą. Musiał, więc grać na czas. Cały czas także dzielił się pomysłami z Amy, która patrzyła na niego zmęczonymi oczami.

- To może opowiesz mojej księżniczce jaki z ciebie wspaniały ojciec.

- Sam jej opowiedz.

- Nie daj się prosić.Tytuł ojca roku z pewnością ci przypadnie.

- Nie prowokuj mnie.

- A ty nie dawaj mi pretekstu, żebym cię zabił.

- Ty mnie ? – zakpił Olbrzym, stając twarzą w twarz z Lokim- Jesteś tylko wszą, która ma wielkie szczęście, że jeszcze żyje. Nadal nie mogę pojąć jak Odyn mógł pozwolić ci żyć, pewnie teraz tego żałuje.

Amy widząc czerwoną już twarz Lokiego i obawiając się o jego życie, upadła bez tchu na ziemię. Oczy miała zamknięte, co dawało wrażenie, że nie żyje. Oboje spojrzeli w jej kierunku, a Olbrzym pełen radości powiedział :

- Masz teraz możesz już wziąć swoją ukochaną.

Loki otworzył cele i przykucnął przy dziewczynie. Sprawdził jej puls, ale nie wyczuł bicia serca. Wziął ją ostrożnie na ręce i wyniósł z pałacu. Dopiero wtedy uśmiechnął się pod nosem i mruknął :

- Nieźle młoda, całkiem nieźle

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 49

09 lip

Loki robiąc wszystko byle tylko nie prosić Thora o pomoc, szybko osiodłał konia i ruszył w pogoń za oddziałem Sif. Nie zamierzał dać satysfakcji ojcu i po raz już setny uratuje nędzne życie Amy Weber. Jechał dość szybko, a mimo to dotarcie do celu zajęło mu parę godzin. Lady Sif nie była zbyt uradowana jego widokiem i z wyrzutem zapytała :

- Czego tu szukasz ? 

- Wyobraź sobie,że ciebie moja droga. Mam ważną wiadomość. Dziewczyna jest w Jotunheimie. Trzeba tam po nią iść.

- Skąd mam wiedzieć, że nie kłamiesz ? Gardzisz ludźmi, dlaczego chcesz ją ratować ?

- Oto Sif jest bardzo dobre pytanie. 

Wojowniczka nie dopuszczała do siebie myśli, że Loki może mieć uczucia podobne do ludzkich, nawet nie mogła sobie tego wyobrazić. Jeśli jednak w jakiś sposób dziewczynie udało się go omamić, to gdy jej nie uratuje może spowodować wielkie szkody i ponieść konsekwencje. Wahała się dość długo, przeklinając się, że nie potrafi odróżnić kiedy Loki kłamie. Robił to praktycznie zawsze, ale tak naprawdę nigdy nie miało się pewności. Przygryzając wargę zgodziła się na podróż do świata olbrzymów. Loki obiecał wskazać im portal. Wszyscy dość niepewnie patrzyli na krzaki, za którymi miało być przejście. Widząc to Kłamca wszedł jako pierwszy i po chwili zniknął. Wylądował w zaspie śniegu, od razu kierując się w stronę pałacu. Nie czekał na zaproszenie i szybkich ruchem otworzył drzwi komnaty tronowej i powiedział z uśmiechem :

- Tu jesteś moja piękna.

Laufey patrzył na syna z niedowierzaniem, gdy ten podszedł do celi w której siedziała zmarznięta Amy. Przekazał jej w myślach plan i dalej kontynuował rozmowę z ojcem : 

- Dziękuję ojcze, że ją znalazłeś. Uciekła mi spryciula, a tu trzeba ślub planować. 

- Nie poznaję cię synu. 

- Miłość zmienia. Może kiedyś się dowiesz. To co ? Wypuścisz ją ?

Olbrzym głęboko się zamyślił i odpowiedział ze złośliwym uśmieszkiem :

- Jeszcze nie. Zbytnio mi się podoba.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 48 cd

08 lip
Amy była bardzo wystraszona, gdy Olbrzymy kazali jej iść przed oblicze króla. Nie wiedziała czy jest on tak samo naiwny jak jego słudzy. Ich mogła nabrać, że jest ukochaną Lokiego, ale nie wierzyła, aby jeszcze ktoś mógł w to uwierzyć. Mimo to nie zamierzała rezygnować z tej roli, mając cichą nadzieję, że może się uda. Podniosła głowę wyżej, chcąc zaznaczyć typową dla Lokiego manię wyższości. Patrzyła na wszystkich z pogarda, doskonale naśladując boga oszustw.

- A więc oto jest księżniczka Asgardu ! – powiedział sarkastycznie Laufey, witając dziewczynę.

- Jeszcze nie. Jeszcze się nie pobraliśmy – odpowiedziała z przekąsem Weber- Oczywiście niedługo do tego dojdzie.

- W takim razie nie możemy więzić tej zacnej pani – stwierdził władca Olbrzymów, nakazując sługom rozwiązać Amy. Przeczuwając, ze coś jest nie tak nie ruszyła się z miejsca. Laufey zaśmiał się chropowato, zapewne zdając sobie sprawę, że dziewczyna kłamie jak z nut. Nie chciał jednak przerwać zabawy i dalej ciągnął te maskaradę :

- Nigdy bym nie uwierzył, że książę Loki może się związać ze śmiertelniczką.

- Cóż najwyraźniej mało go znasz.

- Rzeczywiście. Mój syn rzadko mnie odwiedza.

- Twój co ???????

- Czyżby Loki nie podzielił się z tobą informacjami na temat swojego pochodzenia ?

- Jakoś nie napomknął – wycedziła przez zęby.

- Pewnie bardzo się o ciebie martwi, ale zanim cię znajdzie będziemy mieli mnóstwo czasu, aby się lepiej poznać. 
- Już nie mogę się doczekać.

- Loki mnie oszukał, wiele razy. Czas bym wyrównał swoje rachunki. Skoro cię tak kocha, to pewnie po ciebie wróci ,a wtedy ja będę czekał. Zamknąć ją w celi, w moim pokoju. Będę ją sobie codziennie oglądał – syknął, patrząc lubieżnie na Amy.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 48

03 lip

-  Co z nią robimy ?- usłyszała Amy, szybko się budząc. Przed wejściem do jaskini  ujrzała dwie dziwne istoty. Miały niebieską skórę i czerwone oczy, którymi się w nią wpatrywały. Rozejrzała się wokół, szukając czegoś czym mogłaby się obronić. Wybór padł na niewielki kamień. Chwyciła go mocno, szykując się do ewentualnego ataku.

- Patrz. Chce nas atakować – zaśmiał się jeden z nich, wchodząc do jaskini i siłą wyciągając dziewczynę. Postawił ją na ziemi, odbierając broń. Drugi związał ją mocnym sznurem, uważnie się jej przyglądając. Nie schyliła głowy choćbardzo się bała. Niebieski zaciągnął się zapachem jej włosów i odsunął się do drugiego, biorąc go na stronę.

- Ty czujesz jej zapach ? Ona pachnie Asgardem. Może lepiej ją zostawić. Nie chcemy problemów z Odynem. 

Spytajmy ją – zdecydował, podchodząc do Amy. 

 Czego ode mnie chcecie ? Jestem ukochaną Lokiego, wielkiego boga kłamstw i oszustw. Macie mnie puścić – to co powiedziała zaskoczyło nawet ją. Adrenalina jednak podpowiedziala jej ze jest to słuszna droga. Jeśli Loki rzeczywiście jest taki zły jak o sobie mowi to może jego slawa dotarła także tutaj. Nie pomyliła się. Olbrzymy spojrzały na nią ze strachem, najwyraźniej nie wiedząc co zrobić. Zastanawiali się głośno, w końcu dochodząc do porozumienia. Zdecydowali ze nie będą jej krzywdzić tylko zaprowadza do króla i on podejmie ostateczną decyzję. Amy głośno przełknela śline, mając nadzieję,że w klamaniu jest równie dobra co Loki.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii