RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2015

Hej drodzy fani !

24 wrz

Obawiam się, że to nie będzie zbyt miła wiadomość, ale będę musiała na pewien czas zrezygnować z pisania bloga, ponieważ nie będę miała czasu i możliwości.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 66

19 wrz

Amy wiedziała, że Loki nie miewał kaprysów. Wszystko co robił było dokładnie przemyślane, każde słowo, nawet każde spojrzenie. Dziewczyna czuła, że Kłamca coś kombinował, nie domyślała się jednak co takiego tym razem. Zachowywał się bardzo podejrzanie, nawet jak na niego. Odnowił starą komnatę w podziemiach i przerobił ją na salę walk, przystosowaną do ziemskich możliwości Weber. Tam w spokoju mogła poćwiczyć strzelanie i pomedytować, nie martwiąc się o pytających mieszkańców. Ściany były dźwiękoszczelne, mogła krzyczeć aż straci głos. I rzeczywiście początkowo podczas ćwiczeń wrzeszczała, ponieważ wyszła z wprawy w posługiwaniu się bronią palną, co potwornie ją frustrowało. Doprowadziło to do tego, że naprawdę nie mogła mówić.

- Amy na co masz ochotę ?- spytała Sif, gdy dziewczyna zjawiła się na kolacji. Weber już miała wytłumaczyć, że nie ma apetytu, ale z jej gardła nie wypłynęło ani jedno słowo. Wystraszona, rozglądała się po Sali w poszukiwaniu pomocy. W kącie przy drzwiach, opierając się o ścianę stał Loki. Amy skierowała się w jego kierunku, koncentrując się na myślach. Tylko w taki sposób mogła się z nim komunikować. Zrozumiał od razu. Wyszedł jej naprzeciw, otoczył ramieniem i zaprowadził do jej komnaty :

- WIDAĆ MOCNO KRZYCZAŁAŚ

- MOŻESZ MI POMÓC ?

- CHCIAŁBYM, ALE NIE MAM DOŚWIADCZENIA W LECZENIU LUDZI. MÓGŁBYM CI ZROBIĆ KRZYWDĘ.

- MÓJ BRUZCH KIEDYŚ OPATRZYŁEŚ

- TO BYŁO DRAŚNIĘCIE, GARDŁO TO POWAŻNIEJSZA SPRAWA.

- BARDZO MNIE BOLI- przekazała mu w myślach dziewczyna, ze łzami w oczach. Podeszła bliżej i chwyciła jego dłoń, kładąc ją na obolałe gardło. Przyjemna fala zimna potoczyła się po jej ciele, powodując chwilowe uczucie ulgi. Loki uśmiechnął się z satysfakcją, wiedząc, że dziewczyna właśnie mu zaufała. Wyszeptał parę zaklęć, a Amy zamknęła oczy, zapadając w sen. Podczas, gdy ona słodko spała, Kłamca siedział przy niej, przeglądając książki w poszukiwaniu sposobu na jej obolałe gardło. Oczywiste było, że mógł ją uleczyć w parę sekund, ale wolał stwarzać wrażenie słabeusza, by nie musieć potem spełniać każdej jej zachcianki. Zresztą niech widzi, że on się stara.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 65

12 wrz

Amy starała się na każdym kroku pokazywać jak bardzo podoba jej się pobyt w Asgardzie. Uśmiechała się serdecznie, ale w środku czuła, że czegoś jej brakowało. Zbliżała się rocznica śmierci jej ojca. To byłby pierwszy raz, kiedy nie złoży kwiatów na jego grobie.
Pogoda tamtego dnia zdawała się odzwierciedlać nastrój dziewczyny. Padało cały czas i ani na chwilę nie wyszło słońce. Amy nie chciała, aby jej podły nastrój zaciekawił kogoś z pałacu, dlatego zaszyła się w starej kuchni, gdzie nikt nie mógł jej znaleźć. Przysiadła przy piecu i z kieszeni wyjęła zdjęcie ojca. To była jej jedyna pamiątka, którą zabrała z Ziemi. Wpatrywała się w zdjęcie, a z jej oczu płynęły łzy strumieniami. Zakryła głowę w kolanach, czując jak coś ociera się o jej nogi. Okazało się, że był to czarny kot, który właśnie drapał się za uchem. Dziewczyna lekko się uśmiechnęła i przyciągnęła zwierzaka do siebie. Pogłaskała go za uszami, a kot miło mruczał.
- Wiesz co kotku ? Jesteś chyba najmilszym stworzeniem tutaj. Szkoda tylko, że nie możesz zabrać mnie na Ziemię.
Zwierzę wskoczyło na kolana, zwijając się w kłębek. Dziewczyna delikatnie go głaskała, nadal opowiadając :
- Wiesz mój tata nie żyje od wielu lat i choć był kryminalistą, zawsze będzie moim ukochanym tatusiem. Bardzo za nim tęsknię, nauczył mnie sztuk walki i strzelania, zajął się mną, kiedy moja mama mnie zostawiła. Paradoks prawda ? Ci ludzie, którzy mi pomagają i są jakaś częścią mojego życia, okazują się ludźmi spod ciemnej gwiazdy. Zupełnie jak Loki. To mój przyjaciel i spec od ratowania mojego życia. Często się wyzywamy i ogólnie pałam do niego nienawiścią, ale nie jest taki zły jak się wydaję. Uwierz mi kotku, gdyby chciał mógłby robić gorsze rzeczy. Nie wiem co go powstrzymuje. W każdym razie czasem się cieszę, że go mam.
- Też się cieszę moja droga.
Amy rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu głosu.
- Nie bój się, to tylko ja- odezwał się kot, siadając na kolanach Amy. Dziewczyna wpatrywała się w niego, czując jak szok i nienawiść toczą walkę o pierwszeństwo.
– Czemu musisz być ciekawy wszystkiego ?
- Taki zawód.
- Następnym razem, proszę uprzeć mnie, albo po prostu zapytaj. Nie lubię się zwierzać.
- Kotu wyśpiewałaś wszystko.
- Gdybym wiedziała, że to ty, nie odezwałabym się słowem.
- Rozumiem, że nie jestem twoim ulubieńcem, ale mam propozycję dla Ciebie.
- Co tym razem ?
- Zabieram cię na grób ojca. Dziś w nocy.
- Dlaczego niby ?
- Bo mam taki kaprys cukiereczku.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 64

03 wrz

Amy przez najbliższe dni po wyjściu ze szpitalnego łóżka była przez wszystkich rozpieszczana i została ulubienicą Friggi, z którą spędzała bardzo wiele czasu. Odyn od momentu podjęcia decyzji o następcy nie spotykał się z nikim, zapewne obmyślając zasady tego planu. Thor i Jane starali się żyć jak dotychczas i tylko Loki chodził po korytarzach, wyraźnie nad czymś głęboko dumając. Dla wszystkich mieszkańców pałacu był to zły znak.

- Nad czym tak myślisz nasz książę ?- zapytała sarkastycznie Sif, mijając go.

- Nad tym jak zapanować nad światem- odrzekł, szeroko się uśmiechając i obserwując reakcje wojowniczki. Najpierw prychnęła z pogardą, ale zaraz potem patrzyła na niego zaciekawiona. W jego przypadku nigdy nie było wiadomo czy kłamie.

- I co ? Masz już jakiś plan ?- spytała, próbując przyjąć obojętną minę. Loki nie odpowiedział, tylko spojrzał wymownie w stronę idących Amy i królowej.  Podszedł do nich, kłaniając się z uśmiechem. Frigga dygnęła z gracją i podała dłoń, którą syn ucałował. Dziewczyna nie chcąc dać mu satysfakcji również zgrabnie dygnęła i wystawiła rękę. Nic się nie stało, obszedł je tłumacząc się pośpiechem. Wszystkie trzy otworzyły szeroko oczy, rozmyślając co tym razem wymyślił Kłamca.

                                                   ***

- Tak cukiereczku dokładnie- powiedział do siebie Loki, siedząc w komnacie – Myśl tak głośno, żebym mógł wszystko słyszeć. Masz rację byłem dziś chamski, ale to wszystko etap planu. Nadal mi nie ufasz, więc nie mogę się narzucać, ale mogę cię olewać. Zaczniesz się nad tym zastanawiać i bum… nawet się nie zorientujesz, że wpadłaś w moje sidła. Nim się obejrzysz będziesz mnie błagać, żebym za ciebie wyszedł. I ja naturalnie to zrobię. Wtedy już będę miał wszystko. Tron, władzę, a dzięki tobie kwiatuszku również uznanie ojca i brata, ponieważ bardzo dobrze owinęłaś ich sobie wokół palca. Robisz się coraz sprytniejsza. Kto wie ? Może kiedyś będziesz przynajmniej w połowie tak dobra jak ja. Matka cię uwielbia to dobrze wróży. Dzięki tobie mój wizerunek się nieco ociepli. Będziesz odwracała uwagę od moich niekoniecznie dobrych działań. Będziesz prawdziwą królową, ale tylko wtedy, gdy będziesz mi posłuszna.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii