RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2016

Rozdział 70

25 sie

Nikt z pałacu nie miał pojęcia co się działo z Amy. Nagle stała się dla wszystkich złośliwa, wyzywała wszystkich przy każdej, możliwej okazji, a przy tym była strasznie zakochana w Lokim i strasznie przy tym zazdrosna. Patrzyła krzywo na każdą dziewczynę, która ich mijała, jej wzrok gotowy był zabić. Od czasu walki z Sif, obie kobiety czekały tylko na okazję, aby się zrewanżować. Nie wiadomo było, która bardziej pragnie się zemścić. Wszyscy stawiali na wojowniczkę, gdyż to ona dostała reprymendę od Lokiego za złe traktowanie jego ukochanej. Amy najwyraźniej czerpała niezwykłą satysfakcję z nienawiści Sif, ponieważ za każdym razem gdy miały nieszczęście się spotkać, posyłała jej słodki, kpiący uśmiech. Jane coraz bardziej martwiła się o przyjaciółkę, ale nawet nie miała sposobności, by z nią porozmawiać, cały bowiem czas Weber spędzała z Lokim w jego komnacie. Wychodziła dopiero późnym wieczorem, a Foster nie miała tyle odwagi, by spotkać się z nią w ciemnych korytarzu, Amy była przecież całkiem dobrym zabójcą. Postanowiła więc udać się do Friggi – jedynej osoby, która miała jakikolwiek wpływ na Lokiego, bo to on z pewnością stał za dziwną przemianą dziewczyny. Znalazła królową spacerującą po ogrodzie. Ostrożnie podeszła i powiedziała :

-  Pani dzieje się coś złego… Amy się zmieniła. Czy to sprawa Lokiego ?

- Nie wierzę, żeby mój syn był zdolny do czegoś takiego… zwłaszcza, że ma się za chwilę żenić.

- Że co ? – spytała całkiem zdezorientowana Foster.

- Nie słyszałaś ? Amy się zgodziła na ślub z Lokim. Już planują przyjęcie.

- Amy zgodziła się na ślub ? Czy tylko mi to wygląda na podejrzane ?

- Co jest skarbie ? Nie wierzysz w miłość ? – Jane się wzdrygnęła. Za nią stał Loki, uśmiechając się tym swoim, złośliwym uśmieszkiem. Jego ramienia uczepiła się Amy. Jej włosy były już całkiem czarne, a wokół oczu zaczęły się robić ciemne obwódki. Wyglądała przerażająco. Jedynym jasnym punktem w jej osobie, był diadem, który wciąż błyszczał.
- Wierzę w miłość, ale Ty nie znasz takiego słowa – odpowiedziała Foster, wpatrując się w oczy Amy, próbując znaleźć w nich iskierki dobrej Weber, niestety znalazła tylko pustkę i ciemność. Och Amy, co on ci zrobił ?…

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 69

10 sie

Znalazła go w sali tronowej, gdzie rozmawiał z Odynem i Friggą, a otaczała ich grupka żołnierzy. Szła dumnie przed siebie, kołysząc biodrami jak modelka, i  ignorując spojrzenia wszystkich obecnych, podeszła z uśmiechem do Lokiego.

- Jesteś zajęty ? – spytała, składając na jego ustach pocałunek, na co wszyscy z wyjątkiem Kłamcy zareagowali ciężkim szokiem.

- Omawiamy sprawy wojskowe. A coś się stało ? – zapytał, rozbawiony widokiem zdezorientowanych rodziców.

- Ostatnio jesteś bardzo zajęty. A ja muszę Ci powiedzieć coś ważnego – mruknęła słodko Amy, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że Odyn zrobił się już czerwony na twarzy.

- Skończymy za godzinę. A potem będę cały Twój kotku – odpowiedział Loki, głośno akcentując ostatnie słowo, aby twarz Wszechojca przybrała odcień purpury. Frigga przenosiła spojrzenie z syna na Weber, ale jej mina nie wskazywała na to, aby cokolwiek zrozumiała z tej dziwnej sytuacji.  Amy ucieszona, skierowała się w stronę wyjścia, odprowadzona wzrokiem Lokiego ( którego spojrzenie zjechało z jej włosów, na koniec sukienki sięgającej ud ), który jakby nigdy nic wrócił do rozmowy, udając, że nie zauważa niedowierzania na ich twarzach.

***

Amy siedziała w parku, obserwując ptaki, siedzące na drzewach. Czekała aż Loki skończy zebranie, a czas dłużył się jej niemiłosiernie. W końcu wstała i zaczęła spacerować. Doszła na plac, gdzie każdego ranka żołnierze mieli ćwiczenia bojowe. Kucnęła przy tarczy, przyglądając się swojemu odbiciu. Diadem wciąż lśnił na jej włosach, a ona czuła się z nim niezwykle piękna.

- Kiedyś byś jej użyła do obrony – usłyszała za sobą. Odwróciła się gwałtownie i ujrzała zbliżającą się Jane. Prychnęła pod nosem, wracając do swojego odbicia.

- Co się z Tobą stało ? Zachowujesz się dziwnie, jak nie Ty. Nie robisz nic innego tylko się gapisz na ten diadem – krzyknęła Foster, zachodząc od tyłu Amy i wyciągając ręce po diadem. To się stało błyskawicznie. Weber dostrzegając Jane, obróciła się napięcie, chwytając tarczę i miecz leżący obok. W jej oczach była tylko złość, płonęły żywym ogniem.

- Nikt nie dotyka mojego diademu – powiedziała, zamachując się mieczem. Rozległ się potężny brzdęk, gdy jej miecz natrafił na tarczę Sif, która pojawiła się przed Jane nie wiadomo skąd. To nie zniechęciło Amy, wręcz przeciwnie wzięła większy zamach, tym razem trafiając wojowniczkę w rękę. Śmiała się widząc krew cieknącą z jej rany. Tego Sif nie mogła znieść, uderzyła mieczem prosto w tarczę Amy. Ta nawet się nie zachwiała. Stała twardo na ziemi, atakując mieczem raz po raz. I szło jej to bardzo dobrze, nie zamierzała odpuścić. Skaleczyła wojowniczkę jeszcze parę razy, a potem wyjęła sztylet i pocięła sobie nogę w dwóch miejscach. Nim Jane i Sif zrozumiały co zrobiła, Amy już pędziła do zamku, krzycząc pomocy i zawodząc z bólu. Loki wyszedł jej na spotkanie, szepnęła mu na ucho parę słów i oboje zniknęli w zamku, Weber już z wyleczoną nogą…

 

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii