RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Rozdział 72

27 kwi

Wszyscy stali jak zahipnotyzowani, kiedy Amy płakała, krzycząc, że nic nie widzi. Dosłownie wszystkich zamurowało, a biedna dziewczyna macała podłogę rękoma, żeby móc wstać. W końcu Thor oprzytomniał i pomógł Amy. Stanęła, rozglądając się wokół pustym wzrokiem. Przesuwała się wzdłuż ściany, najwidoczniej chcąc wyjść z sali jak najszybciej. Frigga posłała Lokiemu wymowne spojrzenie, jednocześnie biorąc pod rękę Odyna. Loki z niechęcią skierował się w stronę dziewczyny idąc  za nią cicho jak mysz, ale na tyle blisko, by w razie czego zdążyć ją złapać. Jane i Thor poszli za parą królewską pogrążeni w ciszy.

- Nie łaź za mną – odezwała się Amy, przystając na chwilę, by zorientować się, gdzie mniej więcej się znajduje.

- Będę za Tobą łazić, bo nigdzie beze mnie nie dojdziesz – syknął Loki, machając dziewczynie przed oczami. Zacisnęła ręce w pięści i żwawym krokiem ruszyła przed siebie, tym razem nie dotykając ściany. Niestety był to dość słaby pomysł, bo po chwili straciła równowagę i sekundę przed spotkaniem z twardą posadzką zdążył ją złapać Kłamca. Wyrywała się mocno, bijąc go na ślepo. Rzecz jasna nie mogła mu nic zrobić, dlatego specjalnie jej nie obezwładniał. Przewiesił ją sobie przez ramię i poszedł w stronę jej komnaty, a w całym pałacu niosły się obelgi Amy, które zdecydowanie nie były wskazane dla królowej Asgardu. Lokiemu to najwyraźniej nie przeszkadzało, bo nie pofatygował się, by ją uciszyć. Mało tego, uśmiechał się, ewidentnie rozbawiła go ta sytuacja.

- Królowa nie powinna się tak odzywać moja droga

- Nie jestem królową !

- Ależ jesteś cukiereczku. Wyszłaś za mnie, a to oznacza, że zostałaś Królową Asgardu.

- Skoro jestem tą nieszczęsną królową, to rozkazuję Ci, żebyś mnie puścił. W tej chwili !

I w następnej sekundzie leżała już na swoim, miękkim  łożu. Tu czuła się nieco pewniej, gdyż znała dobrze rozkład pomieszczenia. Wstała więc i skierowała się w stronę okna. Chciała przynajmniej poczuć promienie słońca, skoro już nie dane jej było je widzieć. Stała tak wystawiając twarz, czekając aż słońce osuszy jej łzy. Loki był rozdarty pomiędzy zostaniem ,a odejściem, dlatego stał w progu obserwując dziewczynę, która w zasadzie była już jego żoną. Gdy sobie to uświadomił, uśmiech zniknął z jego twarzy, a zamiast niego pojawiło się współczucie

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 71

06 sty

Choć Jane nie mogła sobie tego wyobrazić,w końcu nadszedł dzień ślubu Amy i Lokiego. Jak przystało na dobrą druhnę, a także przyjaciółkę pomagała pannie młodej dobrze się przygotować. Robiła też to, aby móc porozmawiać z Weber na osobności. Amy natomiast kompletnie nie zwracała uwagi na obecność Foster, była zbyt zainteresowana swoim odbiciem w lustrze. Z niezwykłą starannością poprawiła diadem i zabrała się do ubierania sukni ślubnej :

- No co się tak patrzysz ? Może byś pomogła – syknęła Amy, chcąc,aby Jane zawiązała jej biały gorset. Foster ostrożnie wiązała, zaczynając rozmowę :

- Na pewno wiesz co robisz ? Może Loki cię szantażuje… cokolwiek  zrobił pomożemy Ci. Tylko nie wychodź za niego. Razem jakoś przez to przejdziemy.

- Czy ja Cię prosiłam o jakieś mądrości ? Za niecałą godzinę zostanę panią Asgardu, a wtedy nie będziesz mogła już mi nic rozkazać – stwierdziła Amy, wyszarpując sukienkę z rąk oniemiałej Jane – I tak wyjdę za Lokiego – dodała, wkładając stopy w buciki zrobione specjalnie dla niej ze szkła. Foster zrezygnowana udała się do sali tronowej, gdzie wkrótce jej przyjaciółka miała popełnić największy błąd swojego życia. Sala była wyjątkowo udekorowana – w odcieniu zieleni i złota – dwóch, ulubionych kolorów Lokiego. Widać, że Asgard postarał się, aby odpowiednio uczcić te uroczystość. 

***

- Czy Ty Loki Laufeysonie bierzesz za żonę te oto ziemiankę Amy ? – to pytanie z pewnością przeszło przez gardło Odynowi niezwykle ciężko, mimo iż Frigga promieniowała wręcz radością. Reszta gości miała miny raczej neutralne, nikt nie wiedział czego się po tym spodziewać. 

- Tak – odpowiedział Loki, patrząc lekko cynicznie na swoją wybrankę. Weber się nie uśmiechała, stała sztywno do czasu aż z ust Wszechojca padło stwierdzenie, że oto stali się małżeństwem na wieczność. Wtedy to odrzuciła welon, który zakrywał jej twarz i złośliwie podniosła lewy kącik ust. Loki zdezorientowany wyciągnął rękę do żony, ale Amy uniosła tylko dłoń, a boga odrzuciło na pół metra. Goście zaczęli biec w stronę wyjścia, a Thor z Jane próbował przecisnąć się bliżej do brata. Frigga znieruchomiała, Odyn chwycił mocno włócznię i ustał bliżej żony, gotowy jej bronić. Tymczasem Loki zdążył już wstać i się otrzepać. Amy patrzyła na niego z politowaniem :

Co się stało skarbie ? Nie masz tyle siły ? 

Widzę, że Ty masz jej w nadmiarze – syknął Kłamca, w skupieniu przeczesując myśli żony, ale ku jego zdziwieniu nie mógł się do nich dostać. Nie dał jednak tego poznać i z kamienną miną, ciągnął dalej konwersacje : 

- Skąd w Tobie tyle mocy ?

- Twoja moc to moja moc – odpowiedziała od niechcenia Amy, kierując się w stronę pary królewskiej – A skoro już mam tę moc, to może wezmę sobie i koronę Asgardu – powiedziała, kierując dłonie na Odyna i Friggę. W tym samym momencie coś uderzyło ją w tył głowy – to Thor postanowił włączyć się w rodzinną sprawę. Weber postanowiła nie być dłużna, pstryknęła palcem, znikając w obłoku dymu. Martwa cisza zapadła na 4 sekundy, bo właśnie po tym czasie Amy pojawiła się za plecami Thora, raniąc go boleśnie sztyletem. Zadowolona z siebie, ponownie ruszyła w kierunku Friggi i Odyna. Loki gorączkowo myślał, ale brak wejścia do umysłu Weber strasznie go denerwował, nie wiedział co robić, dopóki Foster nie krzyknęła zdesperowanym głosem :

- To przez ten diadem, zerwijcie jej go z głowy.

Lokiemu nie trzeba było dwa razy powtarzać. W błyskawicznym tempie dogonił żonę i chwycił za diadem. Dokładnie w tej samej chwili Odyn strzelił w kobiete wiązką z włóczni. Skutek był taki, że dziewczyna odzyskała kolor włosów i zniknęły czarne plamy pod oczami, ale niestety strzał Wszechojca był zbyt precyzyjny i nim ktokolwiek się zorientował, że Amy już wygląda normalnie, promienie z włóczni sięgnęły jej oczu. Upadła na ziemię, łapiąc się za twarz. Umysł ponownie się otworzył i Loki właśnie zrozumiał, że jego żona straciła wzrok… 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 70

25 sie

Nikt z pałacu nie miał pojęcia co się działo z Amy. Nagle stała się dla wszystkich złośliwa, wyzywała wszystkich przy każdej, możliwej okazji, a przy tym była strasznie zakochana w Lokim i strasznie przy tym zazdrosna. Patrzyła krzywo na każdą dziewczynę, która ich mijała, jej wzrok gotowy był zabić. Od czasu walki z Sif, obie kobiety czekały tylko na okazję, aby się zrewanżować. Nie wiadomo było, która bardziej pragnie się zemścić. Wszyscy stawiali na wojowniczkę, gdyż to ona dostała reprymendę od Lokiego za złe traktowanie jego ukochanej. Amy najwyraźniej czerpała niezwykłą satysfakcję z nienawiści Sif, ponieważ za każdym razem gdy miały nieszczęście się spotkać, posyłała jej słodki, kpiący uśmiech. Jane coraz bardziej martwiła się o przyjaciółkę, ale nawet nie miała sposobności, by z nią porozmawiać, cały bowiem czas Weber spędzała z Lokim w jego komnacie. Wychodziła dopiero późnym wieczorem, a Foster nie miała tyle odwagi, by spotkać się z nią w ciemnych korytarzu, Amy była przecież całkiem dobrym zabójcą. Postanowiła więc udać się do Friggi – jedynej osoby, która miała jakikolwiek wpływ na Lokiego, bo to on z pewnością stał za dziwną przemianą dziewczyny. Znalazła królową spacerującą po ogrodzie. Ostrożnie podeszła i powiedziała :

-  Pani dzieje się coś złego… Amy się zmieniła. Czy to sprawa Lokiego ?

- Nie wierzę, żeby mój syn był zdolny do czegoś takiego… zwłaszcza, że ma się za chwilę żenić.

- Że co ? – spytała całkiem zdezorientowana Foster.

- Nie słyszałaś ? Amy się zgodziła na ślub z Lokim. Już planują przyjęcie.

- Amy zgodziła się na ślub ? Czy tylko mi to wygląda na podejrzane ?

- Co jest skarbie ? Nie wierzysz w miłość ? – Jane się wzdrygnęła. Za nią stał Loki, uśmiechając się tym swoim, złośliwym uśmieszkiem. Jego ramienia uczepiła się Amy. Jej włosy były już całkiem czarne, a wokół oczu zaczęły się robić ciemne obwódki. Wyglądała przerażająco. Jedynym jasnym punktem w jej osobie, był diadem, który wciąż błyszczał.
- Wierzę w miłość, ale Ty nie znasz takiego słowa – odpowiedziała Foster, wpatrując się w oczy Amy, próbując znaleźć w nich iskierki dobrej Weber, niestety znalazła tylko pustkę i ciemność. Och Amy, co on ci zrobił ?…

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 69

10 sie

Znalazła go w sali tronowej, gdzie rozmawiał z Odynem i Friggą, a otaczała ich grupka żołnierzy. Szła dumnie przed siebie, kołysząc biodrami jak modelka, i  ignorując spojrzenia wszystkich obecnych, podeszła z uśmiechem do Lokiego.

- Jesteś zajęty ? – spytała, składając na jego ustach pocałunek, na co wszyscy z wyjątkiem Kłamcy zareagowali ciężkim szokiem.

- Omawiamy sprawy wojskowe. A coś się stało ? – zapytał, rozbawiony widokiem zdezorientowanych rodziców.

- Ostatnio jesteś bardzo zajęty. A ja muszę Ci powiedzieć coś ważnego – mruknęła słodko Amy, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że Odyn zrobił się już czerwony na twarzy.

- Skończymy za godzinę. A potem będę cały Twój kotku – odpowiedział Loki, głośno akcentując ostatnie słowo, aby twarz Wszechojca przybrała odcień purpury. Frigga przenosiła spojrzenie z syna na Weber, ale jej mina nie wskazywała na to, aby cokolwiek zrozumiała z tej dziwnej sytuacji.  Amy ucieszona, skierowała się w stronę wyjścia, odprowadzona wzrokiem Lokiego ( którego spojrzenie zjechało z jej włosów, na koniec sukienki sięgającej ud ), który jakby nigdy nic wrócił do rozmowy, udając, że nie zauważa niedowierzania na ich twarzach.

***

Amy siedziała w parku, obserwując ptaki, siedzące na drzewach. Czekała aż Loki skończy zebranie, a czas dłużył się jej niemiłosiernie. W końcu wstała i zaczęła spacerować. Doszła na plac, gdzie każdego ranka żołnierze mieli ćwiczenia bojowe. Kucnęła przy tarczy, przyglądając się swojemu odbiciu. Diadem wciąż lśnił na jej włosach, a ona czuła się z nim niezwykle piękna.

- Kiedyś byś jej użyła do obrony – usłyszała za sobą. Odwróciła się gwałtownie i ujrzała zbliżającą się Jane. Prychnęła pod nosem, wracając do swojego odbicia.

- Co się z Tobą stało ? Zachowujesz się dziwnie, jak nie Ty. Nie robisz nic innego tylko się gapisz na ten diadem – krzyknęła Foster, zachodząc od tyłu Amy i wyciągając ręce po diadem. To się stało błyskawicznie. Weber dostrzegając Jane, obróciła się napięcie, chwytając tarczę i miecz leżący obok. W jej oczach była tylko złość, płonęły żywym ogniem.

- Nikt nie dotyka mojego diademu – powiedziała, zamachując się mieczem. Rozległ się potężny brzdęk, gdy jej miecz natrafił na tarczę Sif, która pojawiła się przed Jane nie wiadomo skąd. To nie zniechęciło Amy, wręcz przeciwnie wzięła większy zamach, tym razem trafiając wojowniczkę w rękę. Śmiała się widząc krew cieknącą z jej rany. Tego Sif nie mogła znieść, uderzyła mieczem prosto w tarczę Amy. Ta nawet się nie zachwiała. Stała twardo na ziemi, atakując mieczem raz po raz. I szło jej to bardzo dobrze, nie zamierzała odpuścić. Skaleczyła wojowniczkę jeszcze parę razy, a potem wyjęła sztylet i pocięła sobie nogę w dwóch miejscach. Nim Jane i Sif zrozumiały co zrobiła, Amy już pędziła do zamku, krzycząc pomocy i zawodząc z bólu. Loki wyszedł jej na spotkanie, szepnęła mu na ucho parę słów i oboje zniknęli w zamku, Weber już z wyleczoną nogą…

 

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 68

15 lip

Kolejna intryga Lokiego szła zgodnie z planem. W zachowaniu Amy dało się zauważyć różnicę. Już nie boczyła się tak na Kłamcę, przestała patrzeć na niego wilczym wzrokiem. Coraz częściej się do niego uśmiechała, nie kpiąco, ale zalotnie. Loki czuł, że jest naprawdę już bardzo blisko tronu.

- Amy chcesz trochę wody ? – spytała Jane, kiedy obie siedziały przy stole na śniadaniu. Przysiadła się dziś wyjątkowo do Weber, gdyż zaniepokoiła się nieco jej podejrzanym zachowaniem.

- Od kiedy tak się mną opiekujesz ? Zawsze siedzisz z ukochanym. A dziś co ? Chcesz sobie zdobyć względy u królowej Asgardu ? Słabo Ci wychodzi – syknęła Amy, ciesząc się ze zdezorientowania Foster.

- Wszystko u Ciebie okey ?

- Jasne, że tak. Czuję się bardzo dobrze. Przepraszam, jestem trochę nerwowa ostatnio.

- W porządku. Pewnie to dlatego, że za dużo przebywasz z Lokim. Już Ci się udzieliła ta jego złośliwość.

- Ta, to pewnie przez to – skwitowała Amy ze sztucznym uśmiechem. Podniosła się, choć niczego nie zjadła, a odchodząc ,,niechcący” popchnęła dzbanek z wodą tak, że ten spadł Jane na kolana – Ups. Chyba jednak to Ty chciałaś wody.

Wszyscy, którzy obserwowali tę scenę siedzieli z otwartymi buziami. Nikt nic nie rozumiał. Jane cała mokra, czując na sobie spojrzenia innych, pobiegła w stronę swojej komnaty.

Weber śmiejąc się z porannej sytuacji, doszła do pokoju. Stanęła przed dużym lustrem i spojrzała na swoje odbicie. Była taka piękna z diademem błyszczącym na głowie. Jane nawet nie umywała się do niej. Była słabym człowiekiem, a ona stawała się coraz potężniejsza. Już niedługo miała władać całym Asgardem, gdy tylko poślubi tą żałosną imitację boga. Potem się go jakoś pozbędzie, to oczywiste, że lada moment będzie jej jadł z ręki. Utwierdzona co do  swojej urody, Amy otworzyła szafę. Prychnęła pod nosem, klnąc na tutejszą modę. Wyrzuciła wszystkie suknie na łóżko, po czym każdą skracała i obrywała rękawy.  Po chwili drogie sukienki, niejednokrotnie zawierające złoto, wyglądały jak ubrania dla służby. Mimo to dziewczynie się podobały. Włożyła czerwoną, która sięgała jej do ud i wyszła z pokoju, ze słodkim uśmieszkiem :

- Gdzie jesteś mój królu ?

Nowe czarne pasmo zagościło na jej głowie…

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 68

11 lip

Niczego nieświadoma Amy znów podsunęła Lokiemu pomysł jak przejąć władzę. Odyn i Frigga nadal wyrażali zgodę, aby Amy została królową, choć Wszechojciec nie wierzył, by do tego doszło. Wbrew pozorom często umiał przejrzeć przybranego syna, wiedział więc, że Loki nie podzieli się władzą, tym bardziej nie podzieli się nią ze śmiertelniczką. Loki jednak nie zamierzał się poddać, szukał sposobów, by namówić Amy do ślubu. Ta jednak stanowczo odmawiała. W końcu, po paru nieudanych próbach Kłamca zdecydował się na nieczystą grę. W jednej ze swoich, potężnych ksiąg znalazł przepis na zmianę charakteru. Jedno, małe, ale niezwykle złożone i trudne zaklęcie mogło całkowicie zmienić nastawienie Amy. Stałaby się potulna jak baranek, zrobiłaby wszystko o co by ją poprosił. Loki, owładnięty perspektywą objęcia tronu kazał kowalom wykuć najpiękniejszy diadem jaki kiedykolwiek istniał w 9 światach, taki, aby mogła go nosić sama królowa Asgardu i taki, któremu nie oprze się żadna kobieta. Czekał trzy dni, niecierpliwiąc się bardzo, ale gdy zobaczył dzieło jego złość natychmiast przeszła. Sowicie wynagrodził wytwórców, a sam zamknął się w komnacie i zaczął rzucać zaklęcie. Nigdy nie spotkał się z tak zaawansowanym urokiem, kosztowało go to sporo wysiłku. Wypowiedział formułę, uważając, by nie pomylić się w słowach, a gdy diadem rozbłysnął czerwonym światłem, zabrał go i pobiegł do komnaty Amy.

- Czego tym razem chcesz ? – burknęła dziewczyna, gdy wszedł do jej pokoju.

- Spokojnie. Przyszedłem tylko dać Ci prezent i już znikam – powiedział miłym głosem, kładąc diadem na łóżku. Potem przysunął się do Amy i musnął delikatnie jej szyję. Natychmiast się odsunęła, choć nie zdążyła ukryć rumieniących się policzków. Gdy Loki wyszedł, zaintrygowana prezentem włożyła diadem na głowę. Lśniło na nim 9 gwiazd, symbol 9 światów, które miał jednoczyć władca Asgardu. Diadem pasował idealnie, rozświetlał twarz dziewczyny. Wyglądała z nim naprawdę przepięknie. Szkoda tylko, że nie zauważyła czarnego pasma na swoich włosach…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 67

17 cze

Loki wciąż siedział z nosem w książkach, kiedy Amy wstała. Automatycznie chwyciła się za gardło, próbując wypowiedzieć choć słowo, ale nie mogła z siebie wydobyć żadnego. Cicho ześlizgnęła się z łóżka, obserwując jak Kłamca dzięki swoim zdolnościom przegląda parę książek jednocześnie. Chwyciła jedną z nich i przycupnęła obok, podciągając kolana pod głowę. Loki nawet nie podniósł wzroku znad lektury. Nie musiał, czytając jednocześnie, zaglądał w myśli dziewczyny. Była zawsze w myślach taka szczera, nawet teraz, gdy rozmyślała o tym jak bardzo boli ją gardło i jak bardzo jest zdezorientowana całą sytuacją. Zdążyła polubić Asgard z wszystkimi jego mieszkańcami, dziwactwami i całą jego magią. Thor i Jane stali się jej oddanymi przyjaciółmi i nawet Odyn nie patrzył się już na nią morderczym wzrokiem. Mimo tego wszystkiego Amy zdawała sobie sprawę, że nie pasuje i nigdy nie będzie pasować do tego świata. Była Ziemianką i tam było jej miejsce.

- Wcale, że nieprawda – odezwał się po paru minutach, nadal nie odrywając wzroku. Dziewczyna za to spojrzała na niego ze zdziwieniem, nie rozumiejąc tego co powiedział. Zdania wyrwane z kontekstu to było coś, do czego nie potrafiła się przyzwyczaić. Bóg widząc uniesione brwi Amy, ciągnął dalej – Ziemia nie jest miejscem dla Ciebie. Tam nikt na Ciebie nie czeka, nikogo tam nie masz. Przestań tęsknić za Ziemią, bo tu masz dużo lepiej. Nie zaprzątaj sobie tym więcej głowy, bo Twoje myśli powodują u mnie mdłości. Zapomnij o ludziach, tutaj możesz być kimś więcej. Oczywiście tylko wtedy, gdy przystaniesz na moją propozycje. Zostań moją żoną, a uczynię Cię prawdziwą boginią, zostań królową Asgardu, a już nikt nigdy nie powie Ci co masz robić. Będziesz wolna i potężna. Czy właśnie nie tego najbardziej na świecie pragną istoty ludzkie ?

- Więc jesteś człowiekiem Loki ? – zapytała Amy. Znów chwyciła się za gardło, ale już jej nie bolało. Uradowana tym, spojrzała na Kłamce, domagając się odpowiedzi na zadane pytanie.

- Nie, jestem kimś o wiele lepszym. Ja już jestem wolny i potężny, a ciągle mi mało. Tyle, że ja w przeciwieństwie do ludzi, mogę spełniać swoje ambicje. Mam czas, mam moc, która na to pozwala, a przede wszystkim mam odwagę to robić. Ludzie wiele by chcieli, ale zwyczajnie się boją.

- Jak zawsze musisz traktować ludzi jak niższe formy życia. Niczego nie możesz zrozumieć. I ja mam spędzić resztę życia z kimś takim jak Ty ? Musiałabym być chyba zaczarowana albo chora na umyśle.

- Zaczarowana ? Hm…. niezły pomysł – szepnął pod nosem Loki, tak, aby słowa nie dotarły do uszu dziewczyny. Ludziom jednak zdarzają się chwilowe przebłyski. Szkoda, że akurat w momentach, które nie są dla nich odpowiednie.

 

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hejcia ! Wróciłam

16 cze

Hej hej witajcie z powrotem po tylu miesiącach nieobecności. Cóż na studiach sesja sesje sesją pogania. Trzeba się ostro namachać, żeby wszystko pozaliczać, a w natłoku nauki znaleźć jeszcze parę chwil dla znajomych i samej siebie. Także jak widzicie usprawiedliwienie za tak długą nieobecność mam chyba dobre. Od dziś poczynając wracam na bloga i mogę Wam tylko obiecać, że będzie się działo. Zanim jednak znów powrócę do świata Lokiego, chciałabym Wam coś opowiedzieć. Pewnie każdy z Was zna kogoś takiego kto stroni od ludzi, kogoś kto zwykle się nie odzywa i nie udziela, kogoś kto mimo otoczki odludka jest tak naprawdę niezwykle ciekawym człowiekiem i ma naprawdę interesującą osobowość. Na świecie są miliony takich ludzi – niedostrzeżonych, nieoszlifowanych diamentów. W sumie to trochę dziwne, bo przecież Ci ludzie są na maksa dostrzegalni, spotykamy ich przecież codziennie. Nie potrafimy tylko spojrzeć głębiej, poza typowy stereotyp dziwaka. Uwierzcie ludzie nie ma nic złego w byciu trochę dziwnym. To nas odróżnia od tych wszystkich szarych i nudnych. No, ale już zgubiłam wątek. Chodzi mi o to, że mam znajomego, właśnie takiego nieodkrytego diamencika. Prowadzi on bloga, niedawno go założył, biorąc ze mnie przykład. Czeka na komentarze, ale nikt nie jest chętny jakoś. Dlatego zwracam się do Was z olbrzymią prośbą, dołóżcie swoją cegiełkę do jego fundamentu na którym będzie budował swoje marzenia. Poświęćcie małą chwilkę na dodanie komentarza. Zróbcie mi taki prezent z okazji powrotu. To nie jest żadna reklama, ani nikt mi za to nie płaci. Chcę tylko komuś pomóc. Liczę na Was. Jesteś przecież najlepszymi fanami na świecie :) – http://popkulturalnyblog.blogspot.com/2016/05/swiat-stevena-universe-cz.html?spref=fb. Kolega ma naprawdę talent. Wesprzyjcie go. Do usłyszenia :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hej kochani fani

19 paź

Jesteście dla mnie naprawdę ogromnym wsparciem. Zwłaszcza w tym zupełnie nowym otoczeniu, studia nie są wcale takie proste.Rozumiecie, że nie miałam zbyt wielkiej możliwości do pisania regularnego, jednak pamiętajcie, że nie usuwam bloga, ja go tylko zawieszam. Nie wiem jak często będę mogła pisać, ale obiecuję, że o Was nie zapomnę.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hej drodzy fani !

24 wrz

Obawiam się, że to nie będzie zbyt miła wiadomość, ale będę musiała na pewien czas zrezygnować z pisania bloga, ponieważ nie będę miała czasu i możliwości.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii